Maria Konopnicka "Nasza szkapa"
logo

Czytankowo.pl

Nauka ortografii podczas słuchania wierszy i bajek.


Witamy w Czytankowo.pl tutaj możesz posłuchać najwybitniejszych utworów literackich ucząc się dodatkowo ortografii.


Korzystanie z serwisu jest bardzo proste wystarczy:

1Wybrać utwór literacki z tabeli poniżej. Dostępnych jest 150 wierszy, 150 bajek, baśni i przypowieści oraz ponad 150 innych form literackich jak opowiadania, fraszki, sonety, tren, pieśń, ballady i inne.

2Wybrać tryb pracy, czyli podać czy chcemy jedynie poznawać pisownię wyrazów (Nauka) czy też chcemy przetestować znajomość słówek występujących w tekście (Test).

3Wybrać zasady ortograficzne do opanowania: rz/ż, u/ó i ch/h.

4Rozpocząć odtwarzanie utworu klawiszem . W razie potrzeby, można zatrzymać , przyśpieszyć lub spowolnić odtwarzanie.


Ewentualne pytania lub zgłoszenia problemów z działaniem serwisu można przesyłać na adres: .


1 Wybór tekstu

Wybierz utwór z tabeli poniżej.

Autor Tytuł Gatunek Tekst Audio Okładka Lektor Reżyser Odnośnik
Hans Christian AndersenBrzydkie kaczątkoBaśńbrzydkie-kaczatko.txthans-christian-andersen-brzydkie-kaczatko_1.oggbrzydkie-kaczatko.jpgKatarzyna MaciągJakub KowalskiBrzydkie kaczątko
Hans Christian AndersenCalineczkaBaśńcalineczka.txthans-christian-andersen-calineczka.oggcalineczka.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoCalineczka
Hans Christian AndersenDziewczynka z zapałkamiBaśńdziewczynka-z-zapalkami.txthans-christian-andersen-dziewczynka-z-zapalkami.oggdziewczynka-z-zapalkami.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDziewczynka z zapałkami
Hans Christian AndersenDzwonyBaśńdzwony.txthans-christian-andersen-dzwony.oggdzwony_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDzwony
Hans Christian AndersenHistoria rokuBaśńhistoria-roku.txthans-christian-andersen-historia-roku.ogghistoria-roku.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoHistoria roku
Hans Christian AndersenKrólowa śnieguBaśńkrolowa-sniegu.txthans-christian-andersen-krolowa-sniegu_1.oggkrolowa-sniegu.jpgMagdalena PopławskaJakub KowalskiKrólowa śniegu
Adam AsnykDaremne żaleWierszdaremne-zale.txtadam-asnyk-daremne-zale_1.oggdaremne-zale_uAdXV7w.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiDaremne żale
Adam AsnykDo młodychWierszdo-mlodych.txtadam-asnyk-do-mlodych.oggdo-mlodych_v22ggqV.jpgJan PeszekMarcin CisłoDo młodych
Adam AsnykMiędzy nami nic nie byłoWierszmiedzy-nami-nic-nie-bylo.txtadam-asnyk-miedzy-nami-nic-nie-bylo_1.oggmiedzy-nami-nic-nie-bylo_68W8sqx.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiMiędzy nami nic nie było
Adam AsnykZaczarowana królewnaWierszzaczarowana-krolewna.txtadam-asnyk-zaczarowana-krolewna_1.oggzaczarowana-krolewna_WSekXYo.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiZaczarowana królewna
Miłosz BiedrzyckiAkslopWierszakslop.txtmilosz-biedrzycki-akslop.oggakslop_3Y73q03.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoAkslop
Miłosz Biedrzycki*** (Dobry wieczór, nazywam się Mickiewicz...)Wierszdobry-wieczor-nazywam-sie-mickiewicz.txtmilosz-biedrzycki-dobry-wieczor-nazywam-sie-mickiewicz.oggdobry-wieczor-nazywam-sie-mickiewicz_QrbvpL5.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin Cisło*** (Dobry wieczór, nazywam się Mickiewicz...)
Miłosz BiedrzyckiHołd (Dwa sonety)Sonethold-dwa-sonety.txtmilosz-biedrzycki-hold-dwa-sonety.ogghold-dwa-sonety_WYmsqBh.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoHołd (Dwa sonety)
Tadeusz Boy-ŻeleńskiAch! co za prześliczne abecadło!Wierszslowka-zbior-ach-co-za-przesliczne-abecadlo.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-ach-co-za-przesliczne-abecadlo.oggslowka-zbior-ach-co-za-przesliczne-abecadlo.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńAch! co za prześliczne abecadło!
Tadeusz Boy-ŻeleńskiCo mówili w kościele u KapucynówWierszslowka-zbior-piosenki-zb-co-mowili-w-kosciele-u-kapucynow.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-co-mowili-w-kosciele-u-kapucynow.oggslowka-zbior-piosenki-zb-co-mowili-w-kosciele-u-kapucynow.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńCo mówili w kościele u Kapucynów
Tadeusz Boy-ŻeleńskiDobra mamaWierszslowka-zbior-piosenki-zb-dobra-mama.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-dobra-mama.oggslowka-zbior-piosenki-zb-dobra-mama.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDobra mama
Tadeusz Boy-ŻeleńskiDziadzioWierszslowka-zbior-dziadzio.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-dziadzio.oggslowka-zbior-dziadzio.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDziadzio
Tadeusz Boy-ŻeleńskiDzień p. Esika w OstendzieWierszslowka-zbior-piosenki-zb-dzien-p-esika-w-ostendzie.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-dzien-p-esika-w-ostendzie.oggslowka-zbior-piosenki-zb-dzien-p-esika-w-ostendzie.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDzień p. Esika w Ostendzie
Tadeusz Boy-ŻeleńskiDziwna przygoda rodziny PołanieckichOpowiadanieslowka-zbior-dziwna-przygoda-rodziny-polanieckich.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-dziwna-przygoda-rodziny-polanieckich.oggslowka-zbior-dziwna-przygoda-rodziny-polanieckich.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDziwna przygoda rodziny Połanieckich
Tadeusz Boy-ŻeleńskiErnestynkaWierszslowka-zbior-ernestynka.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-ernestynka.oggslowka-zbior-ernestynka.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńErnestynka
Tadeusz Boy-ŻeleńskiFranioWierszslowka-zbior-franio.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-franio.oggslowka-zbior-franio.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńFranio
Tadeusz Boy-ŻeleńskiGdy się człowiek robi starszy...Wierszslowka-zbior-gdy-sie-czlowiek-robi-starszy.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-gdy-sie-czlowiek-robi-starszy.oggslowka-zbior-gdy-sie-czlowiek-robi-starszy.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńGdy się człowiek robi starszy...
Tadeusz Boy-ŻeleńskiGłos dziadkowy o restauracji kościoła parafialnego w... PoręcinieWierszslowka-zbior-piosenki-zb-glos-dziadkowy-o-restauracji-kosciola-parafialnego.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-glos-dziadkowy-o-restauracji-kosciola-parafialnego-w-porecinie.oggslowka-zbior-piosenki-zb-glos-dziadkowy-o-restauracji-kosciola-parafialnego.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńGłos dziadkowy o restauracji kościoła parafialnego w... Poręcinie
Tadeusz Boy-ŻeleńskiGłos rozjemczy w sprawie pana Wilhelma Feldmana contra Rosner, Żuławski, Tetmajer etc. etc.Wierszslowka-zbior-piosenki-zb-glos-rozjemczy-w-sprawie-pana-wilhelma-feldmana.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-glos-rozjemczy-w-sprawie-pana-wilhelma-feldmana-contra-rosner-zulawski-tetmajer-etc-etc.oggslowka-zbior-piosenki-zb-glos-rozjemczy-w-sprawie-pana-wilhelma-feldmana.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńGłos rozjemczy w sprawie pana Wilhelma Feldmana contra Rosner, Żuławski, Tetmajer etc. etc.
Tadeusz Boy-ŻeleńskiHistoria „Prawicy Narodowej”Wierszslowka-zbior-piosenki-zb-historia-prawicy-narodowej.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-historia-prawicy-narodowej.oggslowka-zbior-piosenki-zb-historia-prawicy-narodowej.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńHistoria „Prawicy Narodowej”
Tadeusz Boy-ŻeleńskiJak wygląda niedzielaWierszslowka-zbior-jak-wyglada-niedziela.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-jak-wyglada-niedziela.oggslowka-zbior-jak-wyglada-niedziela.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńJak wygląda niedziela
Tadeusz Boy-ŻeleńskiJoie de vivreWierszslowka-zbior-piosenki-zb-joie-de-vivre.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-joie-de-vivre.oggslowka-zbior-piosenki-zb-joie-de-vivre.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńJoie de vivre
Tadeusz Boy-ŻeleńskiKilka słów o piosenceEsejslowka-zbior-piosenki-zb-kilka-slow-o-piosence.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-kilka-slow-o-piosence.oggslowka-zbior-piosenki-zb-kilka-slow-o-piosence.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKilka słów o piosence
Tadeusz Boy-ŻeleńskiKilka słów w obronie świętości małżeństwaWierszslowka-zbior-piosenki-zb-kilka-slow-w-obronie-swietosci-malzenstwa.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-kilka-slow-w-obronie-swietosci-malzenstwa.oggslowka-zbior-piosenki-zb-kilka-slow-w-obronie-swietosci-malzenstwa.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKilka słów w obronie świętości małżeństwa
Tadeusz Boy-ŻeleńskiKrakowski jubileuszWierszslowka-zbior-krakowski-jubileusz.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-krakowski-jubileusz.oggslowka-zbior-krakowski-jubileusz.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKrakowski jubileusz
Tadeusz Boy-ŻeleńskiKuplet posła BattagliiWierszslowka-zbior-piosenki-zb-kuplet-posla-battaglii.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-kuplet-posla-battaglii.oggslowka-zbior-piosenki-zb-kuplet-posla-battaglii.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKuplet posła Battaglii
Tadeusz Boy-ŻeleńskiList otwarty kobiety polskiejWierszslowka-zbior-list-otwarty-kobiety-polskiej.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-list-otwarty-kobiety-polskiej.oggslowka-zbior-list-otwarty-kobiety-polskiej.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńList otwarty kobiety polskiej
Tadeusz Boy-ŻeleńskiList prywatny do Kornela MakuszyńskiegoWierszslowka-zbior-list-prywatny-do-kornela-makuszynskiego.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-list-prywatny-do-kornela-makuszynskiego.oggslowka-zbior-list-prywatny-do-kornela-makuszynskiego.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńList prywatny do Kornela Makuszyńskiego
Tadeusz Boy-ŻeleńskiLitania ku czci P. T. Matrony KrakowskiejWierszslowka-zbior-litania-ku-czci-p-t-matrony-krakowskiej.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-litania-ku-czci-p-t-matrony-krakowskiej.oggslowka-zbior-litania-ku-czci-p-t-matrony-krakowskiej.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńLitania ku czci P. T. Matrony Krakowskiej
Tadeusz Boy-ŻeleńskiMistrzowi StyceWierszslowka-zbior-piosenki-zb-mistrzowi-styce.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-mistrzowi-styce.oggslowka-zbior-piosenki-zb-mistrzowi-styce.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńMistrzowi Styce
Tadeusz Boy-ŻeleńskiNaszym hymenografomanomWierszslowka-zbior-naszym-hymenografomanom.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-naszym-hymenografomanom.oggslowka-zbior-naszym-hymenografomanom.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńNaszym hymenografomanom
Tadeusz Boy-ŻeleńskiNowa pieśń o rydzuWierszslowka-zbior-piosenki-zb-nowa-piesn-o-rydzu.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-nowa-piesn-o-rydzu.oggslowka-zbior-piosenki-zb-nowa-piesn-o-rydzu.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńNowa pieśń o rydzu
Tadeusz Boy-ŻeleńskiNowa wiaraWierszslowka-zbior-nowa-wiara.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-nowa-wiara.oggslowka-zbior-nowa-wiara.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńNowa wiara
Tadeusz Boy-ŻeleńskiO bardzo niegrzecznej literaturze polskiej i jej strapionej ciotceWierszslowka-zbior-o-bardzo-niegrzecznej-literaturze-polskiej-i-jej-strapionej-ciotce.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-o-bardzo-niegrzecznej-literaturze-polskiej-i-jej-_2.oggslowka-zbior-o-bardzo-niegrzecznej-literaturze-polskiej-i-jej-strapionej-ciotce.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńO bardzo niegrzecznej literaturze polskiej i jej strapionej ciotce
Tadeusz Boy-ŻeleńskiOdsiecz WiedniaOpowiadanieslowka-zbior-odsiecz-wiednia.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-odsiecz-wiednia.oggslowka-zbior-odsiecz-wiednia.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńOdsiecz Wiednia
Tadeusz Boy-ŻeleńskiOpowieść dziadkowa o cudach jasnogórskichWierszslowka-zbior-piosenki-zb-opowiesc-dziadkowa-o-cudach-jasnogorskich.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-opowiesc-dziadkowa-o-cudach-jasnogorskich.oggslowka-zbior-piosenki-zb-opowiesc-dziadkowa-o-cudach-jasnogorskich.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńOpowieść dziadkowa o cudach jasnogórskich
Tadeusz Boy-ŻeleńskiOpowieść dziadkowa o cudach RapperswylskichWierszslowka-zbior-piosenki-zb-opowiesc-dziadkowa-o-cudach-rapperswylskich.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-opowiesc-dziadkowa-o-cudach-rapperswylskich.oggslowka-zbior-piosenki-zb-opowiesc-dziadkowa-o-cudach-rapperswylskich.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńOpowieść dziadkowa o cudach Rapperswylskich
Tadeusz Boy-ŻeleńskiOpowieść dziadkowa o zaginionej hrabinieWierszslowka-zbior-piosenki-zb-opowiesc-dziadkowa-o-zaginionej-hrabinie.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-opowiesc-dziadkowa-o-zaginionej-hrabinie.oggslowka-zbior-piosenki-zb-opowiesc-dziadkowa-o-zaginionej-hrabinie.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńOpowieść dziadkowa o zaginionej hrabinie
Tadeusz Boy-ŻeleńskiO tem co w Polszcze dzieyopis mieć winienWierszslowka-zbior-o-tem-co-w-polszcze-dzieyopis-miec-winien.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-o-tem-co-w-polszcze-dzieyopis-miec-winien.oggslowka-zbior-o-tem-co-w-polszcze-dzieyopis-miec-winien.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńO tem co w Polszcze dzieyopis mieć winien
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPieśń o domu malarskimWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-domu-malarskim.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piesn-o-domu-malarskim.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-domu-malarskim.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPieśń o domu malarskim
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPieśń o lwowskim RafaeluWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-lwowskim-rafaelu.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piesn-o-lwowskim-rafaelu.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-lwowskim-rafaelu.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPieśń o lwowskim Rafaelu
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPieśń o mowie naszejWierszslowka-zbior-piesn-o-mowie-naszej.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piesn-o-mowie-naszej.oggslowka-zbior-piesn-o-mowie-naszej.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPieśń o mowie naszej
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPieśń o naszych stolicach i jak je Opatrzność obdzieliłaWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-naszych-stolicach-i-jak-je-opatrznosc-obdzielila.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piesn-o-naszych-stolicach-i-jak-je-opatrznosc-obdzielila.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-naszych-stolicach-i-jak-je-opatrznosc-obdzielila.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPieśń o naszych stolicach i jak je Opatrzność obdzieliła
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPieśń o stu koronachWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-stu-koronach.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piesn-o-stu-koronach.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piesn-o-stu-koronach.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPieśń o stu koronach
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenka sentymentalna, której jednak nie trzeba brać zanadto serioWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piosenka-sentymentalna.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piosenka-sentymentalna-ktorej-jednak-nie-trzeba-brac-zanadto-serio.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piosenka-sentymentalna.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPiosenka sentymentalna, której jednak nie trzeba brać zanadto serio
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenka w stylu klasycznymWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piosenka-w-stylu-klasycznym.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piosenka-w-stylu-klasycznym.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piosenka-w-stylu-klasycznym.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPiosenka w stylu klasycznym
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPiosenka wzruszającaWierszslowka-zbior-piosenki-zb-piosenka-wzruszajaca.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-piosenka-wzruszajaca.oggslowka-zbior-piosenki-zb-piosenka-wzruszajaca.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPiosenka wzruszająca
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPobudkaWierszslowka-zbior-piosenki-zb-pobudka.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-pobudka.oggslowka-zbior-piosenki-zb-pobudka_1.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPobudka
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPochwała ojcostwaWierszslowka-zbior-piosenki-zb-pochwala-ojcostwa.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-pochwala-ojcostwa.oggslowka-zbior-piosenki-zb-pochwala-ojcostwa.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPochwała ojcostwa
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPochwała wieku dojrzałegoWierszslowka-zbior-pochwala-wieku-dojrzalego.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-pochwala-wieku-dojrzalego.oggslowka-zbior-pochwala-wieku-dojrzalego.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPochwała wieku dojrzałego
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPolały się łzy me czyste, rzęsiste...Wierszslowka-zbior-polaly-sie-lzy-me-czyste-rzesiste.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-polaly-sie-lzy-me-czyste-rzesiste.oggslowka-zbior-polaly-sie-lzy-me-czyste-rzesiste.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPolały się łzy me czyste, rzęsiste...
Tadeusz Boy-ŻeleńskiPożegnanieWierszslowka-zbior-piosenki-zb-pozegnanie.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-pozegnanie.oggslowka-zbior-piosenki-zb-pozegnanie.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPożegnanie
Tadeusz Boy-ŻeleńskiProroctwo królowej JadwigiWierszslowka-zbior-piosenki-zb-proroctwo-krolowej-jadwigi.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-proroctwo-krolowej-jadwigi.oggslowka-zbior-piosenki-zb-proroctwo-krolowej-jadwigi.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńProroctwo królowej Jadwigi
Tadeusz Boy-ŻeleńskiReplika kobiety polskiejWierszslowka-zbior-replika-kobiety-polskiej.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-replika-kobiety-polskiej.oggslowka-zbior-replika-kobiety-polskiej.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńReplika kobiety polskiej
Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówkaWierszslowka-zbior-slowka.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-slowka.oggslowka-zbior-slowka.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSłówka
Tadeusz Boy-ŻeleńskiSłówka (zbiór)Wierszslowka-zbior.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior.oggslowka-zbior.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSłówka (zbiór)
Tadeusz Boy-ŻeleńskiSpleenWierszslowka-zbior-spleen.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-spleen.oggslowka-zbior-spleen.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSpleen
Tadeusz Boy-ŻeleńskiSpowiedź poetyWierszslowka-zbior-spowiedz-poety.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-spowiedz-poety.oggslowka-zbior-spowiedz-poety.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSpowiedź poety
Tadeusz Boy-ŻeleńskiStefaniaWierszslowka-zbior-stefania.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-stefania.oggslowka-zbior-stefania.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńStefania
Tadeusz Boy-Żeleński«Trudno inaczej...»Wierszslowka-zbior-trudno-inaczej.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-trudno-inaczej.oggslowka-zbior-trudno-inaczej.jpgWiktor KorzeniewskiAdam Bień«Trudno inaczej...»
Tadeusz Boy-ŻeleńskiWiersz inauguracyjny na otwarcie piątego sezonu „Zielonego Balonika”Wierszslowka-zbior-piosenki-zb-wiersz-inauguracyjny.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-wiersz-inauguracyjny-na-otwarcie-piatego-sezonu-zielonego-balonika.oggslowka-zbior-piosenki-zb-wiersz-inauguracyjny.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńWiersz inauguracyjny na otwarcie piątego sezonu „Zielonego Balonika”
Tadeusz Boy-ŻeleńskiW KarlsbadzieWierszslowka-zbior-w-karlsbadzie.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-w-karlsbadzie.oggslowka-zbior-w-karlsbadzie.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńW Karlsbadzie
Tadeusz Boy-ŻeleńskiZdarzenie prawdziweWierszslowka-zbior-zdarzenie-prawdziwe.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-zdarzenie-prawdziwe.oggslowka-zbior-zdarzenie-prawdziwe.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZdarzenie prawdziwe
Tadeusz Boy-ŻeleńskiZielony Balonik - Muzeum NarodowemuWierszslowka-zbior-piosenki-zb-zielony-balonik-muzeum-narodowemu.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-zielony-balonik-muzeum-narodowemu.oggslowka-zbior-piosenki-zb-zielony-balonik-muzeum-narodowemu.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZielony Balonik - Muzeum Narodowemu
Tadeusz Boy-ŻeleńskiZ nastrojów wiosennychWierszslowka-zbior-z-nastrojow-wiosennych.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-z-nastrojow-wiosennych.oggslowka-zbior-z-nastrojow-wiosennych.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZ nastrojów wiosennych
Tadeusz Boy-ŻeleńskiZ niewydanej „Szopki Krakowskiej” na rok 1908Wierszslowka-zbior-piosenki-zb-z-niewydanej-szopki-krakowskiej-na-rok-1908.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-z-niewydanej-szopki-krakowskiej-na-rok-1908.oggslowka-zbior-piosenki-zb-z-niewydanej-szopki-krakowskiej-na-rok-1908.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZ niewydanej „Szopki Krakowskiej” na rok 1908
Tadeusz Boy-ŻeleńskiZ podróży Lucjana Rydla na wschódWierszslowka-zbior-z-podrozy-lucjana-rydla-na-wschod.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-z-podrozy-lucjana-rydla-na-wschod.oggslowka-zbior-z-podrozy-lucjana-rydla-na-wschod.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZ podróży Lucjana Rydla na wschód
Tadeusz Boy-ŻeleńskiZur hebung des FremdenverkehrsWierszslowka-zbior-piosenki-zb-zur-hebung-des-fremdenverkehrs.txttadeusz-boy-zelenski-slowka-zbior-piosenki-zielonego-balonika-zur-hebung-des-fremdenverkehrs.oggslowka-zbior-piosenki-zb-zur-hebung-des-fremdenverkehrs.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZur hebung des Fremdenverkehrs
Anton CzechowAptekarzowaOpowiadanieaptekarzowa.txtanton-czechow-aptekarzowa.oggaptekarzowa_wLsIGj9.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoAptekarzowa
Anton CzechowBezbronna istotaOpowiadaniebezbronna-istota.txtanton-czechow-bezbronna-istota.oggbezbronna-istota_1MhFiTq.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoBezbronna istota
Anton CzechowCóra AlbionuOpowiadaniecora-albionu.txtanton-czechow-cora-albionu.oggcora-albionu_AAbj2Fa.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoCóra Albionu
Anton CzechowDamyOpowiadaniedamy.txtanton-czechow-damy.oggdamy_InICJ8r.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDamy
Anton CzechowDługi językOpowiadaniedlugi-jezyk.txtanton-czechow-dlugi-jezyk.oggdlugi-jezyk_SeeTWNX.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDługi język
Anton CzechowDramatOpowiadaniedramat.txtanton-czechow-dramat.oggdramat_BYNuLiF.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDramat
Anton CzechowDyrektor pod kanapąOpowiadaniedyrektor-pod-kanapa.txtanton-czechow-dyrektor-pod-kanapa.oggdyrektor-pod-kanapa_EQp1Sdf.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDyrektor pod kanapą
Anton CzechowDzieło sztukiOpowiadaniedzielo-sztuki.txtanton-czechow-dzielo-sztuki.oggdzielo-sztuki.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDzieło sztuki
Anton CzechowKameleonOpowiadaniekameleon.txtanton-czechow-kameleon.oggkameleon_H848bKn.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoKameleon
Anton CzechowMalcyOpowiadaniemalcy.txtanton-czechow-malcy.oggmalcy_2hlI60J.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMalcy
Anton CzechowNie udało sięOpowiadanienie-udalo-sie.txtanton-czechow-nie-udalo-sie.oggnie-udalo-sie_lH6mK3h.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNie udało się
Anton CzechowOrderOpowiadanieorder.txtanton-czechow-order.oggorder_pY3MVMV.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoOrder
Anton CzechowPo ciemkuOpowiadaniepo-ciemku.txtanton-czechow-po-ciemku.oggpo-ciemku_soYQZgy.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoPo ciemku
Anton CzechowPodrzutekOpowiadaniepodrzutek.txtanton-czechow-podrzutek.oggpodrzutek_sEQxk4N.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoPodrzutek
Anton CzechowPotwarzOpowiadaniepotwarz.txtanton-czechow-potwarz.oggpotwarz_eRsKFmT.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoPotwarz
Anton CzechowPrzesoliłOpowiadanieprzesolil.txtanton-czechow-przesolil.oggprzesolil_B5pNxp1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoPrzesolił
Anton CzechowSyrenaOpowiadaniesyrena.txtanton-czechow-syrena.oggsyrena_DRzZ6vK.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSyrena
Anton CzechowSzczęśliwyOpowiadanieszczesliwy.txtanton-czechow-szczesliwy.oggszczesliwy_5V2JjCh.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoSzczęśliwy
Anton CzechowSzydło w workuOpowiadanieszydlo-w-worku.txtanton-czechow-szydlo-w-worku.oggszydlo-w-worku_XmWi4V0.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSzydło w worku
Anton CzechowWańkaOpowiadaniewanka.txtanton-czechow-wanka.oggwanka_R13RoSh.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWańka
Anton CzechowW razurzeOpowiadaniew-razurze.txtanton-czechow-w-razurze.oggw-razurze_EetKk8S.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoW razurze
Anton CzechowWykrzyknikOpowiadaniewykrzyknik.txtanton-czechow-wykrzyknik.oggwykrzyknik_04HrN5N.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWykrzyknik
Anton CzechowŻarcikOpowiadaniezarcik.txtanton-czechow-zarcik.oggzarcik_eBKef7O.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoŻarcik
Anton CzechowZagadkowa naturaOpowiadaniezagadkowa-natura.txtanton-czechow-zagadkowa-natura.oggzagadkowa-natura_y0aR20l.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoZagadkowa natura
Anton CzechowZemstaOpowiadanieczechow-zemsta.txtanton-czechow-zemsta.oggczechow-zemsta_LuRP6IE.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoZemsta
Anton CzechowZłoczyńcaOpowiadaniezloczynca.txtanton-czechow-zloczynca.oggzloczynca_4ChNIRY.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoZłoczyńca
Józef CzechowiczBallada z tamtej stronyWierszballada-z-tamtej-strony-ballada-z-tamtej-strony.txtjozef-czechowicz-ballada-z-tamtej-strony.oggballada-z-tamtej-strony-ballada-z-tamtej-strony_lyknUkb.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoBallada z tamtej strony
Józef CzechowiczErotykWierszballada-z-tamtej-strony-erotyk.txtjozef-czechowicz-erotyk.oggballada-z-tamtej-strony-erotyk_TLzAJJ2.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoErotyk
Józef CzechowiczImieninyWierszballada-z-tamtej-strony-imieniny.txtjozef-czechowicz-imieniny.oggballada-z-tamtej-strony-imieniny_9Yl39XY.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoImieniny
Józef CzechowiczKnajpaWierszkamien-knajpa.txtjozef-czechowicz-kamien-tomik-knajpa.oggkamien-knajpa_YJivz7C.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoKnajpa
Józef CzechowiczMelancholiaWierszballada-z-tamtej-strony-melancholia.txtjozef-czechowicz-melancholia.oggballada-z-tamtej-strony-melancholia_J9bqVYO.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMelancholia
Józef CzechowiczWestchnienieWiersznuta-czlowiecza-westchnienie.txtjozef-czechowicz-nuta-czlowiecza-tomik-westchnienie.oggnuta-czlowiecza-westchnienie_h6KU04J.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWestchnienie
Józef CzechowiczWięzienieWierszballada-z-tamtej-strony-wiezienie.txtjozef-czechowicz-wiezienie.oggballada-z-tamtej-strony-wiezienie_rpPwTJy.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWięzienie
Józef CzechowiczŻalWiersznuta-czlowiecza-zal.txtjozef-czechowicz-nuta-czlowiecza-tomik-zal.oggnuta-czlowiecza-zal_Zf5EvP0.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoŻal
Józef CzechowiczZapowiedźWierszdzien-jak-co-dzien-zapowiedz.txtjozef-czechowicz-dzien-jak-co-dzien-tomik-zapowiedz.oggdzien-jak-co-dzien-zapowiedz_QjwzT66.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoZapowiedź
Józef CzechowiczZdradaWierszballada-z-tamtej-strony-zdrada.txtjozef-czechowicz-zdrada.oggballada-z-tamtej-strony-zdrada_DqFnvQP.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoZdrada
Maria DąbrowskaBoże NarodzenieOpowiadaniedabrowska-boze-narodzenie.txtmaria-dabrowska-boze-narodzenie.oggdabrowska-boze-narodzenie.jpgJoanna DomańskaAdam BieńBoże Narodzenie
Maria DąbrowskaDzikie zieleOpowiadaniedabrowska-dzikie-ziele.txtmaria-dabrowska-dzikie-ziele.oggdabrowska-dzikie-ziele.jpgJoanna DomańskaAdam BieńDzikie ziele
Stefan GrabińskiProjekcjeNowelagrabinski-namietnosc-projekcje.txtstefan-grabinski-projekcje.ogggrabinski-namietnosc-projekcje.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńProjekcje
Stefan GrabińskiPrzypadekNowelagrabinski-przypadek.txtstefan-grabinski-przypadek.ogggrabinski-przypadek.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPrzypadek
Jacob i Wilhelm GrimmBiałośnieżka i RóżankaBaśńbialosniezka-i-rozanka.txtjacob-i-wilhelm-grimm-bialosniezka-i-rozanka.oggbialosniezka-i-rozanka.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńBiałośnieżka i Różanka
Jacob i Wilhelm GrimmBiedny młynarczyk i kotekBaśńbiedny-mlynarczyk-i-kotek.txtjacob-i-wilhelm-grimm-biedny-mlynarczyk-i-kotek.oggbiedny-mlynarczyk-i-kotek_1.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńBiedny młynarczyk i kotek
Jacob i Wilhelm GrimmChata w lesieBaśńchata-w-lesie.txtjacob-i-wilhelm-grimm-chata-w-lesie.oggchata-w-lesie.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńChata w lesie
Jacob i Wilhelm GrimmDuch we flaszceBaśńduch-we-flaszce.txtjacob-i-wilhelm-grimm-duch-we-flaszce.oggduch-we-flaszce.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDuch we flaszce
Jacob i Wilhelm GrimmDziewczynka i lalkaBaśńdziewczynka-i-lalka.txtjacob-i-wilhelm-grimm-dziewczynka-i-lalka.oggdziewczynka-i-lalka.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDziewczynka i lalka
Jacob i Wilhelm GrimmJednooczka, Dwuoczka, TrzyoczkaBaśńjednooczka-dwuoczka-trzyoczka.txtjacob-i-wilhelm-grimm-jednooczka-dwuoczka-trzyoczka.oggjednooczka-dwuoczka-trzyoczka.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńJednooczka, Dwuoczka, Trzyoczka
Jacob i Wilhelm GrimmKopciuszekBaśńkopciuszek.txtjacob-i-wilhelm-grimm-kopciuszek.oggkopciuszek.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKopciuszek
Jacob i Wilhelm GrimmKrasnoludkiBaśńkrasnoludki.txtjacob-i-wilhelm-grimm-krasnoludki.oggkrasnoludki.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKrasnoludki
Jacob i Wilhelm GrimmKról DrozdobrodyBaśńkrol-drozdobrody.txtjacob-i-wilhelm-grimm-krol-drozdobrody.oggkrol-drozdobrody.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKról Drozdobrody
Jacob i Wilhelm GrimmKról żabBaśńkrol-zab.txtjacob-i-wilhelm-grimm-krol-zab.oggkrol-zab.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńKról żab
Jacob i Wilhelm GrimmMali czarodziejeBaśńmali-czarodzieje.txtjacob-i-wilhelm-grimm-mali-czarodzieje.oggmali-czarodzieje.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńMali czarodzieje
Jacob i Wilhelm GrimmMysi-królik i niedźwiedźBaśńmysi-krolik-i-niedzwiedz.txtjacob-i-wilhelm-grimm-mysi-krolik-i-niedzwiedz.oggmysi-krolik-i-niedzwiedz.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńMysi-królik i niedźwiedź
Jacob i Wilhelm GrimmPan GrubasBaśńpan-grubas.txtjacob-i-wilhelm-grimm-pan-grubas.oggpan-grubas.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPan Grubas
Jacob i Wilhelm GrimmPastuszekBaśńpastuszek.txtjacob-i-wilhelm-grimm-pastuszek.oggpastuszek.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPastuszek
Jacob i Wilhelm GrimmPastuszka gęsiBaśńpastuszka-gesi.txtjacob-i-wilhelm-grimm-pastuszka-gesi.oggpastuszka-gesi.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPastuszka gęsi
Jacob i Wilhelm GrimmPies i wróbelBaśńpies-i-wrobel.txtjacob-i-wilhelm-grimm-pies-i-wrobel.oggpies-i-wrobel.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńPies i wróbel
Jacob i Wilhelm GrimmRupiec KopećBaśńrupiec-kopec.txtjacob-i-wilhelm-grimm-rupiec-kopec.oggrupiec-kopec.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńRupiec Kopeć
Jacob i Wilhelm GrimmŚmierć kurkiBaśńsmierc-kurki.txtjacob-i-wilhelm-grimm-smierc-kurki.oggsmierc-kurki.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńŚmierć kurki
Jacob i Wilhelm GrimmSiedmiośpiochyBaśńsiedmiospiochy.txtjacob-i-wilhelm-grimm-siedmiospiochy.oggsiedmiospiochy.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSiedmiośpiochy
Jacob i Wilhelm GrimmSłodka potrawaBaśńslodka-potrawa.txtjacob-i-wilhelm-grimm-slodka-potrawa.oggslodka-potrawa.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńSłodka potrawa
Jacob i Wilhelm GrimmTrzej braciaBaśńtrzej-bracia.txtjacob-i-wilhelm-grimm-trzej-bracia.oggtrzej-bracia.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńTrzej bracia
Jacob i Wilhelm GrimmTrzy pióraBaśńtrzy-piora.txtjacob-i-wilhelm-grimm-trzy-piora.oggtrzy-piora.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńTrzy pióra
Jacob i Wilhelm GrimmUbogi bogatyBaśńubogi-bogaty.txtjacob-i-wilhelm-grimm-ubogi-bogaty.oggubogi-bogaty.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńUbogi bogaty
Jacob i Wilhelm GrimmUkradziony grosikBaśńukradziony-grosik.txtjacob-i-wilhelm-grimm-ukradziony-grosik.oggukradziony-grosik.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńUkradziony grosik
Jacob i Wilhelm GrimmWilk i człowiekBaśńwilk-i-czlowiek.txtjacob-i-wilhelm-grimm-wilk-i-czlowiek.oggwilk-i-czlowiek.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńWilk i człowiek
Jacob i Wilhelm GrimmWłóczęgiBaśńwloczegi.txtjacob-i-wilhelm-grimm-wloczegi.oggwloczegi.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńWłóczęgi
Jacob i Wilhelm GrimmWszechwiedzący doktórBaśńwszechwiedzacy-doktor.txtjacob-i-wilhelm-grimm-wszechwiedzacy-doktor.oggwszechwiedzacy-doktor.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńWszechwiedzący doktór
Jacob i Wilhelm GrimmZając i jeżBaśńzajac-i-jez.txtjacob-i-wilhelm-grimm-zajac-i-jez.oggzajac-i-jez.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńZając i jeż
Bruno JasieńskiBut w butonierceWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-but-w-butonierce.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-but-w-butonierce.oggbut-w-butonierce-but-w-butonierce_GWLXEai.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoBut w butonierce
Bruno Jasieński[But w butonierce - Dedykacja]Dedykacjabut-w-butonierce-dedykacja.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-but-w-butonierce-dedykacja.oggbut-w-butonierce-dedykacja_DXgUtMG.jpg00[But w butonierce - Dedykacja]
Bruno JasieńskiCafeWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-cafe.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-cafe.oggbut-w-butonierce-cafe_yoUPTXO.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoCafe
Bruno JasieńskiDeszczWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-deszcz.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-deszcz.oggbut-w-butonierce-deszcz_DhQTtzF.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoDeszcz
Bruno Jasieński[Intermezzo (Czy widzieliście...)]Wiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-intermezzo-czy-widzieliscie.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-intermezzo-czy-widzieliscie.oggbut-w-butonierce-intermezzo-czy-widzieliscie_LRlTRPA.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin Cisło[Intermezzo (Czy widzieliście...)]
Bruno Jasieński[Intermezzo (Zielone są ręce moje...)]Wiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-intermezzo-zielone-sa-rece-moje.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-intermezzo-zielone-sa-rece-moje.oggbut-w-butonierce-intermezzo-zielone-sa-rece-moje_3JClnQ2.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin Cisło[Intermezzo (Zielone są ręce moje...)]
Bruno Jasieński[Jak introdukcja]Wiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-jak-introdukcja.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-jak-introdukcja.oggbut-w-butonierce-jak-introdukcja_Ybwi5Bo.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin Cisło[Jak introdukcja]
Bruno JasieńskiLili nudzi sięWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-lili-nudzi-sie.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-lili-nudzi-sie.oggbut-w-butonierce-lili-nudzi-sie_YY2GF5y.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoLili nudzi się
Bruno JasieńskiMarszWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-marsz.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-marsz.oggbut-w-butonierce-marsz_Tj3W00h.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoMarsz
Bruno JasieńskiMiastoWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-miasto.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-miasto.oggbut-w-butonierce-miasto_P1QuZKt.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoMiasto
Bruno JasieńskiMiłość na aucieWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-milosc-na-aucie.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-milosc-na-aucie.oggbut-w-butonierce-milosc-na-aucie_NMV52SB.jpg00Miłość na aucie
Bruno JasieńskiMorgaWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-morga.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-morga.oggbut-w-butonierce-morga_ZARLcSY.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoMorga
Bruno Jasieński[Na bis]Wiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-na-bis.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-na-bis.oggbut-w-butonierce-na-bis_IG5InlU.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin Cisło[Na bis]
Bruno JasieńskiNicWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-nic.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-nic.oggbut-w-butonierce-nic_wlvqlaZ.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoNic
Bruno JasieńskiPanienki w lesieWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-panienki-w-lesie.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-panienki-w-lesie.oggbut-w-butonierce-panienki-w-lesie_4W1SB5T.jpg00Panienki w lesie
Bruno JasieńskiPerche?Wiersz, Wiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-perche.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-perche.oggbut-w-butonierce-perche_cX18IaQ.jpg00Perche?
Bruno JasieńskiPodróżniczkiWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-podrozniczki.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-podrozniczki.oggbut-w-butonierce-podrozniczki_QFkfr2u.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoPodróżniczki
Bruno JasieńskiProzowierszemWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-prozowierszem.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-prozowierszem.oggbut-w-butonierce-prozowierszem_dcdZ6nZ.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoProzowierszem
Bruno JasieńskiPrzejechaliWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-przejechali.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-przejechali.oggbut-w-butonierce-przejechali_nyyqV4l.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoPrzejechali
Bruno JasieńskiŚmierć Pana PremieraWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-smierc-pana-premiera.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-smierc-pana-premiera.oggbut-w-butonierce-smierc-pana-premiera_p0eISs3.jpg00Śmierć Pana Premiera
Bruno JasieńskiŚniegWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-snieg.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-snieg.oggbut-w-butonierce-snieg_YDWlSb3.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoŚnieg
Bruno JasieńskiSpacerWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-spacer.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-spacer.oggbut-w-butonierce-spacer_7n747Rg.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoSpacer
Bruno JasieńskiTango jesienneWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-tango-jesienne.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-tango-jesienne.oggbut-w-butonierce-tango-jesienne_v5wtqCU.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoTango jesienne
Bruno JasieńskiTrupy z kawioremWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-trupy-z-kawiorem.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-trupy-z-kawiorem.oggbut-w-butonierce-trupy-z-kawiorem_LBlUOC4.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoTrupy z kawiorem
Bruno JasieńskiWiosnaWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-wiosna.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-wiosna.oggbut-w-butonierce-wiosna_sIrIw4Z.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoWiosna
Bruno JasieńskiŻygające posągiWiersz sylabotonicznybut-w-butonierce-zygajace-posagi.txtbruno-jasienski-but-w-butonierce-tomik-zygajace-posagi.oggbut-w-butonierce-zygajace-posagi_ZX1pRNC.jpgAndrzej GirdwoyńMarcin CisłoŻygające posągi
Franciszek KarpińskiDo JustynySielankado-justyny.txtfranciszek-karpinski-do-justyny.oggdo-justyny_6F1rbot.jpgJan PeszekMarcin CisłoDo Justyny
Franciszek KarpińskiLaura i FilonSielankalaura-i-filon.txtfranciszek-karpinski-laura-i-filon.ogglaura-i-filon_WWu0F55.jpgJan PeszekMarcin CisłoLaura i Filon
Franciszek KarpińskiPieśń o Narodzeniu Pańskim (Bóg się rodzi...)Pieśńpiesn-o-narodzeniu-panskim.txtfranciszek-karpinski-piesn-o-narodzeniu-panskim-bog-sie-rodzi.oggpiesn-o-narodzeniu-panskim.jpgStudio AccantusBartłomiej Kozielski - Studio AccantusPieśń o Narodzeniu Pańskim (Bóg się rodzi...)
Jan KasprowiczDies IraeHymnhymny-dies-irae.txtjan-kasprowicz-hymny-dies-irae.ogghymny-dies-irae_5EMM341.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyDies Irae
Jan KasprowiczKrzak dzikiej róży w Ciemnych SmreczynachWierszz-wichrow-i-hal-z-tatr-krzak-dzikiej-rozy-w-ciemnych-smreczy.txtjan-kasprowicz-z-wichrow-i-hal-z-tatr-krzak-dzikiej-rozy-w-ciemnych-smreczynach.oggz-wichrow-i-hal-z-tatr-krzak-dzikiej-rozy-w-ciemnych-smreczy_pGhPrte.jpgWeronika Maja LewandowskaSebastian ButtnyKrzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach
Jan KasprowiczŚwięty Boże, Święty Mocny!Hymnhymny-swiety-boze-swiety-mocny.txtjan-kasprowicz-hymny-swiety-boze-swiety-mocny.ogghymny-swiety-boze-swiety-mocny_pNbawrg.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyŚwięty Boże, Święty Mocny!
Jan KasprowiczSalomeHymnhymny-salome.txtjan-kasprowicz-hymny-salome.ogghymny-salome_Wa1RvM9.jpgKarolina PorcariSebastian ButtnySalome
Jan KochanowskiDo fraszek (Fraszki nieprzepłacone, wdzięczne fraszki moje...)Fraszkafraszki-ksiegi-trzecie-do-fraszek-fraszki-nieprzeplacone-wdz.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-trzecie-do-fraszek-fraszki-nieprzeplacone-wdzieczne-.oggfraszki-ksiegi-trzecie-do-fraszek-fraszki-nieprzeplacone-wdz.jpgJan PeszekMarcin CisłoDo fraszek (Fraszki nieprzepłacone, wdzięczne fraszki moje...)
Jan KochanowskiDo fraszek (Fraszki, za wszeteczne was ludzie poczytają...)Fraszkafraszki-ksiegi-wtore-do-fraszek-fraszki-za-wszeteczne-was-lu.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-wtore-do-fraszek-fraszki-za-wszeteczne-was-ludzie-po.oggfraszki-ksiegi-wtore-do-fraszek-fraszki-za-wszeteczne-was-lu.jpgJan PeszekMarcin CisłoDo fraszek (Fraszki, za wszeteczne was ludzie poczytają...)
Jan KochanowskiDo gór i lasówFraszkafraszki-ksiegi-trzecie-do-gor-i-lasow.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-trzecie-do-gor-i-lasow.oggfraszki-ksiegi-trzecie-do-gor-i-lasow.jpgJan PeszekMarcin CisłoDo gór i lasów
Jan KochanowskiDo gospodyniejFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-do-gospodyniej.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-do-gospodyniej.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-do-gospodyniej.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyDo gospodyniej
Jan KochanowskiDo miłości (Chyba w serce, Miłości, proszę, nie uderzaj...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-do-milosci-chyba-w-serce-milosci-pro.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-do-milosci-chyba-w-serce-milosci-prosze-nie.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-do-milosci-chyba-w-serce-milosci-pro.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyDo miłości (Chyba w serce, Miłości, proszę, nie uderzaj...)
Jan KochanowskiDrugie Temuż (Hiszpany, Włochy i Niemce zwiedziwszy...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-drugie-temuz-hiszpany-wlochy-i-niemc.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-drugie-temuz-hiszpany-wlochy-i-niemce-zwied.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-drugie-temuz-hiszpany-wlochy-i-niemc.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyDrugie Temuż (Hiszpany, Włochy i Niemce zwiedziwszy...)
Jan KochanowskiEpitafium dziecięciu (Byłem ojcem niedawno, dziś nie mam nikogo...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-dziecieciu-bylem-ojcem-nie.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-dziecieciu-bylem-ojcem-niedawno-dzis-nie-mam-nikogo.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-dziecieciu-bylem-ojcem-nie.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyEpitafium dziecięciu (Byłem ojcem niedawno, dziś nie mam nikogo...)
Jan KochanowskiEpitafium Hannie KochanowskiejTrentreny-epitafium-hannie-kochanowskiej.txtjan-kochanowski-epitafium-hannie-kochanowskiej.oggtreny-epitafium-hannie-kochanowskiej_fAV10mw.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraEpitafium Hannie Kochanowskiej
Jan KochanowskiEpitafium Jędrzejowi ŻelisławskiemuFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-jedrzejowi-zelislawskiemu.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-jedrzejowi-zelislawskiemu.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-jedrzejowi-zelislawskiemu.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyEpitafium Jędrzejowi Żelisławskiemu
Jan KochanowskiEpitafium Wojciechowi KryskiemuFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-wojciechowi-kryskiemu.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-wojciechowi-kryskiemu.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-wojciechowi-kryskiemu.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyEpitafium Wojciechowi Kryskiemu
Jan KochanowskiEpitafium WysockiemuFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-wysockiemu.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-wysockiemu.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-epitafium-wysockiemu.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyEpitafium Wysockiemu
Jan KochanowskiNa dom w CzarnolesieFraszkafraszki-ksiegi-trzecie-na-dom-w-czarnolesie.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-trzecie-na-dom-w-czarnolesie.oggfraszki-ksiegi-trzecie-na-dom-w-czarnolesie.jpgJan PeszekMarcin CisłoNa dom w Czarnolesie
Jan KochanowskiNa KonrataFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-konrata.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-konrata.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-konrata.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa Konrata
Jan KochanowskiNa lipę (Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!)Fraszkafraszki-ksiegi-wtore-na-lipe-gosciu-siadz-pod-mym-lisciem-a-.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-wtore-na-lipe-gosciu-siadz-pod-mym-lisciem-a-odpoczn.oggfraszki-ksiegi-wtore-na-lipe-gosciu-siadz-pod-mym-lisciem-a-.jpgJan PeszekMarcin CisłoNa lipę (Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!)
Jan KochanowskiNa MatuszaFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-matusza.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-matusza.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-matusza.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyNa Matusza
Jan KochanowskiNa młodośćFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-mlodosc.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-mlodosc.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-mlodosc.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyNa młodość
Jan KochanowskiNa nabożnąFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-nabozna.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-nabozna.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-nabozna.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa nabożną
Jan KochanowskiNa niesłownegoFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-nieslownego.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-nieslownego.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-nieslownego_1.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyNa niesłownego
Jan KochanowskiNa ŚlasęFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-slase.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-slase.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-slase.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa Ślasę
Jan KochanowskiNa Sokalskie mogiłyFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-sokalskie-mogily.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-sokalskie-mogily.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-sokalskie-mogily_1.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa Sokalskie mogiły
Jan KochanowskiNa starośćFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-starosc.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-starosc.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-starosc_1.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa starość
Jan KochanowskiNa swoje księgiFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-swoje-ksiegi.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-swoje-ksiegi.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-swoje-ksiegi.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa swoje księgi
Jan KochanowskiNa ucztęFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-na-uczte.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-na-uczte.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-na-uczte_1.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyNa ucztę
Jan KochanowskiO Doktorze HiszpanieFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-o-doktorze-hiszpanie.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-o-doktorze-hiszpanie.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-o-doktorze-hiszpanie_1.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyO Doktorze Hiszpanie
Jan KochanowskiO gospodyniej (Proszono jednej wielkimi prośbami...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-o-gospodyniej-proszono-jednej-wielki.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-o-gospodyniej-proszono-jednej-wielkimi-pros.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-o-gospodyniej-proszono-jednej-wielki.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyO gospodyniej (Proszono jednej wielkimi prośbami...)
Jan KochanowskiO miłości (Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-o-milosci-prozno-uciec-prozno-sie-pr.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-o-milosci-prozno-uciec-prozno-sie-przed-miloscia-schronic.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-o-milosci-prozno-uciec-prozno-sie-pr.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyO miłości (Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić...)
Jan KochanowskiO żywocie ludzkim (Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-o-zywocie-ludzkim-fraszki-to-wszytko.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-o-zywocie-ludzkim-fraszki-to-wszytko-cokolw.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-o-zywocie-ludzkim-fraszki-to-wszytko.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyO żywocie ludzkim (Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy...)
Jan KochanowskiO żywocie ludzkim (Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka...)Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-o-zywocie-ludzkim-wieczna-mysli-ktor.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-o-zywocie-ludzkim-wieczna-mysli-ktoras-jest-dalej-niz-od-wieka.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-o-zywocie-ludzkim-wieczna-mysli-ktor.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyO żywocie ludzkim (Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka...)
Jan KochanowskiPieśń (Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?)Pieśńfragmenta-piesn-czego-chcesz-od-nas-panie.txtjan-kochanowski-fragmenta-albo-pozostale-pisma-piesn-czego-chcesz-od-nas-panie-za-twe-hojne-dary.oggfragmenta-piesn-czego-chcesz-od-nas-panie.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń (Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?)
Jan KochanowskiPieśń III (Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-iii.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-iii-nie-wierz-fortunie-co-siedzisz-wysoko.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-iii_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń III (Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko...)
Jan KochanowskiPieśń II (Serce roście patrząc na te czasy!)Pieśńpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-ii.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-pierwsze-piesn-ii-serce-roscie-patrzac-na-te-czasy.oggpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-ii_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń II (Serce roście patrząc na te czasy!)
Jan KochanowskiPieśń IX (Chcemy sobie być radzi?)Pieśńpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-ix.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-pierwsze-piesn-ix-chcemy-sobie-byc-radzi.oggpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-ix_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń IX (Chcemy sobie być radzi?)
Jan KochanowskiPieśń IX (Nie porzucaj nadzieje...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-ix.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-ix-nie-porzucaj-nadzieje.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-ix_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń IX (Nie porzucaj nadzieje...)
Jan KochanowskiPieśń świętojańska o SobótcePieśńpiesn-swietojanska-o-sobotce.txtjan-kochanowski-piesn-swietojanska-o-sobotce.oggpiesn-swietojanska-o-sobotce.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń świętojańska o Sobótce
Jan KochanowskiPieśń V (Wieczna sromota i nienagrodzona...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-v.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-v-wieczna-sromota-i-nienagrodzona.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-v_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń V (Wieczna sromota i nienagrodzona...)
Jan KochanowskiPieśń XIII (Panu dzięki oddawajmy...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xiii.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-xiii-panu-dzieki-oddawajmy.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xiii_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XIII (Panu dzięki oddawajmy...)
Jan KochanowskiPieśń XII (Nie masz, i po drugi raz nie masz wątpliwości...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xii.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-xii-nie-masz-i-po-drugi-raz-nie-masz-watp.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xii_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XII (Nie masz, i po drugi raz nie masz wątpliwości...)
Jan KochanowskiPieśń XI (Stronisz przede mną, Neto nie tykana...)Pieśńpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-xi.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-pierwsze-piesn-xi-stronisz-przede-mna-neto-nie-tykana.oggpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-xi_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XI (Stronisz przede mną, Neto nie tykana...)
Jan KochanowskiPieśń XIV (Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xiv.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-xiv-wy-ktorzy-pospolita-rzecza-wladacie.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xiv_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XIV (Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie...)
Jan KochanowskiPieśń XIX (Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne rzeczy...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xix.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-xix-jest-kto-co-by-wzgardziwszy-te-doczes.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xix_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XIX (Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne rzeczy...)
Jan KochanowskiPieśń X (Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry...)Pieśńpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-x.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-pierwsze-piesn-x-kto-mi-dal-skrzydla-kto-mie-odzial-p.oggpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-x_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń X (Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry...)
Jan KochanowskiPieśń XXIV (Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony...)Pieśńpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xxiv.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-wtore-piesn-xxiv-niezwyklym-i-nie-leda-piorem-opatrzo.oggpiesni-ksiegi-wtore-piesn-xxiv_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XXIV (Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony...)
Jan KochanowskiPieśń XX (Miło szaleć, kiedy czas po temu...)Pieśńpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-xx.txtjan-kochanowski-piesni-ksiegi-pierwsze-piesn-xx-milo-szalec-kiedy-czas-po-temu.oggpiesni-ksiegi-pierwsze-piesn-xx_1.jpgKrzysztof SkoniecznyIwo VedralPieśń XX (Miło szaleć, kiedy czas po temu...)
Jan KochanowskiRakiFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-raki.txt01-jan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-raki.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-raki.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyRaki
Jan KochanowskiTren ITrentreny-tren-i.txtjan-kochanowski-treny-tren-i.oggtreny-tren-i.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren I
Jan KochanowskiTren IITrentreny-tren-ii.txtjan-kochanowski-treny-tren-ii.oggtreny-tren-ii.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren II
Jan KochanowskiTren IIITrentreny-tren-iii.txtjan-kochanowski-treny-tren-iii.oggtreny-tren-iii.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren III
Jan KochanowskiTren IVTrentreny-tren-iv.txtjan-kochanowski-treny-tren-iv.oggtreny-tren-iv.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren IV
Jan KochanowskiTren IXTrentreny-tren-ix.txtjan-kochanowski-treny-tren-ix.oggtreny-tren-ix.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren IX
Jan KochanowskiTren VTrentreny-tren-v.txtjan-kochanowski-treny-tren-v.oggtreny-tren-v.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren V
Jan KochanowskiTren VITrentreny-tren-vi.txtjan-kochanowski-treny-tren-vi.oggtreny-tren-vi.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren VI
Jan KochanowskiTren VIITrentreny-tren-vii.txtjan-kochanowski-treny-tren-vii.oggtreny-tren-vii.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren VII
Jan KochanowskiTren VIIITrentreny-tren-viii.txtjan-kochanowski-treny-tren-viii.oggtreny-tren-viii.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren VIII
Jan KochanowskiTren XTrentreny-tren-x.txtjan-kochanowski-treny-tren-x.oggtreny-tren-x.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren X
Jan KochanowskiTren XITrentreny-tren-xi.txtjan-kochanowski-treny-tren-xi.oggtreny-tren-xi.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XI
Jan KochanowskiTren XIITrentreny-tren-xii.txtjan-kochanowski-treny-tren-xii.oggtreny-tren-xii.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XII
Jan KochanowskiTren XIIITrentreny-tren-xiii.txtjan-kochanowski-treny-tren-xiii.oggtreny-tren-xiii.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XIII
Jan KochanowskiTren XIVTrentreny-tren-xiv.txtjan-kochanowski-treny-tren-xiv.oggtreny-tren-xiv.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XIV
Jan KochanowskiTren XIX albo SenTrentreny-tren-xix-albo-sen.txtjan-kochanowski-treny-tren-xix-albo-sen.oggtreny-tren-xix-albo-sen.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XIX albo Sen
Jan KochanowskiTren XVTrentreny-tren-xv.txtjan-kochanowski-treny-tren-xv.oggtreny-tren-xv.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren XV
Jan KochanowskiTren XVITrentreny-tren-xvi.txtjan-kochanowski-treny-tren-xvi.oggtreny-tren-xvi.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XVI
Jan KochanowskiTren XVIITrentreny-tren-xvii.txtjan-kochanowski-treny-tren-xvii.oggtreny-tren-xvii.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraTren XVII
Jan KochanowskiTren XVIIITrentreny-tren-xviii.txtjan-kochanowski-treny-tren-xviii.oggtreny-tren-xviii.jpgJakub WieczorekGosia KozeraTren XVIII
Jan Kochanowski[Treny - Motto i dedykacja]Dedykacja, Mottotreny-motto-i-dedykacja.txtjan-kochanowski-treny-treny-motto-i-dedykacja.oggtreny-motto-i-dedykacja.jpgPaweł PaprockiGosia Kozera[Treny - Motto i dedykacja]
Jan KochanowskiZ Anakreonta (Ciężko, kto nie miłuje, ciężko, kto miłuje...)Anakreontyk, Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-z-anakreonta-ciezko-kto-nie-miluje-c.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-z-anakreonta-ciezko-kto-nie-miluje-ciezko-k.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-z-anakreonta-ciezko-kto-nie-miluje-c.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyZ Anakreonta (Ciężko, kto nie miłuje, ciężko, kto miłuje...)
Jan KochanowskiZ Anakreonta (Kiedy by worek bogatego złota...)Anakreontyk, Fraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-z-anakreonta-kiedy-by-worek-bogatego.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-z-anakreonta-kiedy-by-worek-bogatego-zlota.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-z-anakreonta-kiedy-by-worek-bogatego.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyZ Anakreonta (Kiedy by worek bogatego złota...)
Jan KochanowskiZa pijanicamiFraszkafraszki-ksiegi-pierwsze-za-pijanicami.txtjan-kochanowski-fraszki-ksiegi-pierwsze-za-pijanicami.oggfraszki-ksiegi-pierwsze-za-pijanicami.jpgMichał MichalskiSebastian ButtnyZa pijanicami
Maria KonopnickaDymNoweladym.txtmaria-konopnicka-dym.oggdym_bV85o4v.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńDym
Maria KonopnickaMendel GdańskiNowelamendel-gdanski.txtmaria-konopnicka-mendel-gdanski_2.oggmendel-gdanski_fLYxuCz.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMendel Gdański
Maria KonopnickaNasza szkapaNowelanasza-szkapa.txtmaria-konopnicka-nasza-szkapa_1.oggnasza-szkapa_hYCgDYt.jpgKamila SalwerowiczGosia KozeraNasza szkapa
Ignacy KrasickiAbuzei i TairBajka, Przypowieśćabuzei-i-tair.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-abuzei-i-tair.oggabuzei-i-tair.jpgBartosz MazurMarcin CisłoAbuzei i Tair
Ignacy KrasickiAtłas i kitajBajka, Przypowieśćatlas-i-kitaj.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-atlas-i-kitaj.oggatlas-i-kitaj.jpgBartosz MazurMarcin CisłoAtłas i kitaj
Ignacy KrasickiBaran dany na ofiaręBajka, Przypowieśćbaran-dany-na-ofiare.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-baran-dany-na-ofiare.oggbaran-dany-na-ofiare.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiBaran dany na ofiarę
Ignacy KrasickiBogacz i żebrakBajka, Przypowieśćbogacz-i-zebrak.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-bogacz-i-zebrak.oggbogacz-i-zebrak.jpgBartosz MazurMarcin CisłoBogacz i żebrak
Ignacy KrasickiBryła lodu i kryształBajka, Przypowieśćbryla-lodu-i-krysztal.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-bryla-lodu-i-krysztal.oggbryla-lodu-i-krysztal.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiBryła lodu i kryształ
Ignacy KrasickiBrytan w obrożyBajka, Przypowieśćbrytan-w-obrozy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-brytan-w-obrozy.oggbrytan-w-obrozy.jpgBartosz MazurMarcin CisłoBrytan w obroży
Ignacy KrasickiChart i kotkaBajka, Przypowieśćchart-i-kotka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-chart-i-kotka.oggchart-i-kotka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoChart i kotka
Ignacy KrasickiChleb i szablaBajka, Przypowieśćchleb-i-szabla.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-chleb-i-szabla.oggchleb-i-szabla.jpgBartosz MazurMarcin CisłoChleb i szabla
Ignacy KrasickiCzłowiek i sukniaBajka, Przypowieśćczlowiek-i-suknia.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-czlowiek-i-suknia.oggczlowiek-i-suknia_1.jpgBartosz MazurMarcin CisłoCzłowiek i suknia
Ignacy KrasickiCzłowiek i wilkBajka, Przypowieśćczlowiek-i-wilk.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-czlowiek-i-wilk.oggczlowiek-i-wilk.jpgBartosz MazurMarcin CisłoCzłowiek i wilk
Ignacy KrasickiCzłowiek i zdrowieBajka, Przypowieśćczlowiek-i-zdrowie.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-czlowiek-i-zdrowie.oggczlowiek-i-zdrowie.jpgBartosz MazurMarcin CisłoCzłowiek i zdrowie
Ignacy KrasickiCzłowiek i zwierciadłaBajka, Przypowieśćczlowiek-i-zwierciadla.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-czlowiek-i-zwierciadla.oggczlowiek-i-zwierciadla.jpgBartosz MazurMarcin CisłoCzłowiek i zwierciadła
Ignacy KrasickiDąb i dyniaBajka, Przypowieśćdab-i-dynia.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dab-i-dynia.oggdab-i-dynia.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDąb i dynia
Ignacy KrasickiDąb i małe drzewkaBajka, Przypowieśćdab-i-male-drzewka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dab-i-male-drzewka.oggdab-i-male-drzewka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDąb i małe drzewka
Ignacy KrasickiDaremna pracaBajka, Przypowieśćdaremna-praca.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-daremna-praca.oggdaremna-praca.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDaremna praca
Ignacy KrasickiDerwisz i uczeńBajka, Przypowieśćderwisz-i-uczen.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-derwisz-i-uczen.oggderwisz-i-uczen.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDerwisz i uczeń
Ignacy KrasickiDewotkaBajka, Przypowieśćdewotka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dewotka.oggdewotka.jpgJan PeszekMarcin CisłoDewotka
Ignacy KrasickiDiament i kryształBajka, Przypowieśćdiament-i-krysztal.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-diament-i-krysztal.oggdiament-i-krysztal.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDiament i kryształ
Ignacy KrasickiDobroczynnośćBajka, Przypowieśćdobroczynnosc.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dobroczynnosc.oggdobroczynnosc.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDobroczynność
Ignacy KrasickiDo królaSatyrasatyry-czesc-pierwsza-do-krola.txtignacy-krasicki-satyry-czesc-pierwsza-do-krola.oggsatyry-czesc-pierwsza-do-krola.jpgJakub FalkowskiJakub KowalskiDo króla
Ignacy KrasickiDoktorBajka, Przypowieśćdoktor.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-doktor.oggdoktor_1.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDoktor
Ignacy KrasickiDoktor i zdrowieBajka, Przypowieśćdoktor-i-zdrowie.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-doktor-i-zdrowie.oggdoktor-i-zdrowie.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDoktor i zdrowie
Ignacy KrasickiDrzewoBajka, Przypowieśćdrzewo.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-drzewo.oggdrzewo.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDrzewo
Ignacy KrasickiDwa psyBajka, Przypowieśćdwa-psy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dwa-psy.oggdwa-psy.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDwa psy
Ignacy KrasickiDwa żółwieBajka, Przypowieśćbajki-i-przypowiesci-dwa-zolwie.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dwa-zolwie.oggbajki-i-przypowiesci-dwa-zolwie.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiDwa żółwie
Ignacy KrasickiDziecię i ojciecBajka, Przypowieśćdziecie-i-ojciec.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dziecie-i-ojciec.oggdziecie-i-ojciec.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDziecię i ojciec
Ignacy KrasickiDzwonBajka, Przypowieśćdzwon.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-dzwon.oggdzwon.jpgBartosz MazurMarcin CisłoDzwon
Ignacy KrasickiFiałek i trawaBajka, Przypowieśćfialek-i-trawa.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-fialek-i-trawa.oggfialek-i-trawa.jpgBartosz MazurMarcin CisłoFiałek i trawa
Ignacy KrasickiFilozofBajka, Przypowieśćfilozof.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-filozof.oggfilozof.jpgBartosz MazurMarcin CisłoFilozof
Ignacy KrasickiFilozof i oratorBajka, Przypowieśćfilozof-i-orator.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-filozof-i-orator.oggfilozof-i-orator.jpgBartosz MazurMarcin CisłoFilozof i orator
Ignacy KrasickiFurman i motylBajka, Przypowieśćfurman-i-motyl.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-furman-i-motyl.oggfurman-i-motyl.jpgBartosz MazurMarcin CisłoFurman i motyl
Ignacy KrasickiGroch przy drodzeBajka, Przypowieśćgroch-przy-drodze.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-groch-przy-drodze.ogggroch-przy-drodze.jpgBartosz MazurMarcin CisłoGroch przy drodze
Ignacy KrasickiHipokrytBajka, Przypowieśćhipokryt.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-hipokryt.ogghipokryt.jpgBartosz MazurMarcin CisłoHipokryt
Ignacy KrasickiJagnię i wilcyBajka, Przypowieśćjagnie-i-wilcy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-jagnie-i-wilcy.oggjagnie-i-wilcy.jpgJan PeszekMarcin CisłoJagnię i wilcy
Ignacy KrasickiJastrząb i sokółBajka, Przypowieśćjastrzab-i-sokol.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-jastrzab-i-sokol.oggjastrzab-i-sokol.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoJastrząb i sokół
Ignacy KrasickiJowisz i owceBajka, Przypowieśćjowisz-i-owce.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-jowisz-i-owce.oggjowisz-i-owce.jpgBartosz MazurMarcin CisłoJowisz i owce
Ignacy KrasickiKałamarz i pióroBajka, Przypowieśćkalamarz-i-pioro.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-kalamarz-i-pioro.oggkalamarz-i-pioro.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKałamarz i pióro
Ignacy KrasickiKartownikBajka, Przypowieśćkartownik.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-kartownik.oggkartownik.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKartownik
Ignacy KrasickiKomar i muchaBajka, Przypowieśćkomar-i-mucha.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-komar-i-mucha.oggkomar-i-mucha.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKomar i mucha
Ignacy KrasickiKoniecBajka, Przypowieśćkoniec.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-koniec.oggkoniec.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKoniec
Ignacy KrasickiKoniecBajka, Przypowieśćkoniec-bajki-nowe.txtignacy-krasicki-bajki-nowe-koniec.oggkoniec-bajki-nowe.jpg00Koniec
Ignacy KrasickiKonie i furmanBajka, Przypowieśćkonie-i-furman.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-konie-i-furman.oggkonie-i-furman.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKonie i furman
Ignacy KrasickiKról i pisarzeBajka, Przypowieśćkrol-i-pisarze.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-krol-i-pisarze.oggkrol-i-pisarze.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKról i pisarze
Ignacy KrasickiKruk i lisBajka, Przypowieśćkruk-i-lis-bajki-nowe.txtignacy-krasicki-bajki-nowe-kruk-i-lis.oggkruk-i-lis-bajki-nowe_1.jpgJan PeszekMarcin CisłoKruk i lis
Ignacy KrasickiKsięgiBajka, Przypowieśćksiegi.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-ksiegi.oggksiegi.jpgBartosz MazurMarcin CisłoKsięgi
Ignacy KrasickiKulawy i ślepyBajka, Przypowieśćbajki-i-przypowiesci-kulawy-i-slepy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-kulawy-i-slepy.oggbajki-i-przypowiesci-kulawy-i-slepy_2.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiKulawy i ślepy
Ignacy KrasickiŁakomy i zazdrosnyBajka, Przypowieśćlakomy-i-zazdrosny.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lakomy-i-zazdrosny.ogglakomy-i-zazdrosny.jpgBartosz MazurMarcin CisłoŁakomy i zazdrosny
Ignacy KrasickiLew i zwierzętaBajka, Przypowieśćbajki-i-przypowiesci-lew-i-zwierzeta.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lew-i-zwierzeta.oggbajki-i-przypowiesci-lew-i-zwierzeta.jpgBartosz MazurMarcin CisłoLew i zwierzęta
Ignacy KrasickiLew i zwierzęta IIBajka, Przypowieśćlew-i-zwierzeta.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lew-i-zwierzeta-ii.ogglew-i-zwierzeta.jpg00Lew i zwierzęta II
Ignacy KrasickiLew pokornyBajka, Przypowieśćlew-pokorny.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lew-pokorny.ogglew-pokorny.jpgBartosz MazurMarcin CisłoLew pokorny
Ignacy KrasickiLis i osiełBajka, Przypowieśćlis-i-osiel.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lis-i-osiel.ogglis-i-osiel.jpgBartosz MazurMarcin CisłoLis i osieł
Ignacy KrasickiLis i wilkBajka, Przypowieśćlis-i-wilk.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lis-i-wilk.ogglis-i-wilk.jpgBartosz MazurMarcin CisłoLis i wilk
Ignacy KrasickiLis młody i staryBajka, Przypowieśćlis-mlody-i-stary.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-lis-mlody-i-stary.ogglis-mlody-i-stary.jpgBartosz MazurMarcin CisłoLis młody i stary
Ignacy KrasickiMądry i głupiBajka, Przypowieśćmadry-i-glupi.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-madry-i-glupi.oggmadry-i-glupi.jpgBartosz MazurMarcin CisłoMądry i głupi
Ignacy KrasickiMądry i głupi IIBajka, Przypowieśćmadry-i-glupi-ii.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-madry-i-glupi-ii.oggmadry-i-glupi-ii.jpgBartosz MazurMarcin CisłoMądry i głupi II
Ignacy KrasickiMałżeństwoBajka, Przypowieśćmalzenstwo.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-malzenstwo.oggmalzenstwo.jpgBartosz MazurMarcin CisłoMałżeństwo
Ignacy KrasickiMałżeństwoSatyrasatyry-czesc-druga-malzenstwo.txtignacy-krasicki-satyry-czesc-druga-malzenstwo.oggsatyry-czesc-druga-malzenstwo.jpgJacek RozenekSebastian ButtnyMałżeństwo
Ignacy KrasickiMalarzeBajka, Przypowieśćmalarze-bajki-nowe.txtignacy-krasicki-bajki-nowe-malarze.oggmalarze-bajki-nowe.jpgJan PeszekMarcin CisłoMalarze
Ignacy KrasickiMatedoryBajka, Przypowieśćmatedory.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-matedory.oggmatedory.jpgBartosz MazurMarcin CisłoMatedory
Ignacy KrasickiMysz i kotBajka, Przypowieśćmysz-i-kot.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-mysz-i-kot.oggmysz-i-kot.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiMysz i kot
Ignacy KrasickiNiedźwiedź i liszkaBajka, Przypowieśćniedzwiedz-i-liszka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-niedzwiedz-i-liszka.oggniedzwiedz-i-liszka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoNiedźwiedź i liszka
Ignacy KrasickiNocni stróżeBajka, Przypowieśćnocni-stroze.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-nocni-stroze.oggnocni-stroze.jpgBartosz MazurMarcin CisłoNocni stróże
Ignacy KrasickiOcean i Tagus rzekaBajka, Przypowieśćocean-i-tagus-rzeka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-ocean-i-tagus-rzeka.oggocean-i-tagus-rzeka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOcean i Tagus rzeka
Ignacy KrasickiOjciec łakomyBajka, Przypowieśćojciec-lakomy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-ojciec-lakomy.oggojciec-lakomy.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOjciec łakomy
Ignacy KrasickiOracze i JowiszBajka, Przypowieśćoracze-i-jowisz.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-oracze-i-jowisz.oggoracze-i-jowisz.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOracze i Jowisz
Ignacy KrasickiOrzeł i jastrząbBajka, Przypowieśćorzel-i-jastrzab.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-orzel-i-jastrzab.oggorzel-i-jastrzab.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOrzeł i jastrząb
Ignacy KrasickiOrzeł i sowaBajka, Przypowieśćorzel-i-sowa.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-orzel-i-sowa.oggorzel-i-sowa.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOrzeł i sowa
Ignacy KrasickiOsieł i baranBajka, Przypowieśćosiel-i-baran.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-osiel-i-baran.oggosiel-i-baran.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOsieł i baran
Ignacy KrasickiOsieł i wółBajka, Przypowieśćosiel-i-wol.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-osiel-i-wol.oggosiel-i-wol.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOsieł i wół
Ignacy KrasickiOwieczka i pasterzBajka, Przypowieśćowieczka-i-pasterz.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-owieczka-i-pasterz.oggowieczka-i-pasterz.jpgBartosz MazurMarcin CisłoOwieczka i pasterz
Ignacy KrasickiPan i kotkaBajka, Przypowieśćpan-i-kotka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-pan-i-kotka.oggpan-i-kotka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPan i kotka
Ignacy KrasickiPan i piesBajka, Przypowieśćpan-i-pies.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-pan-i-pies.oggpan-i-pies.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPan i pies
Ignacy KrasickiPapuga i wiewiórkaBajka, Przypowieśćpapuga-i-wiewiorka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-papuga-i-wiewiorka.oggpapuga-i-wiewiorka_1.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPapuga i wiewiórka
Ignacy KrasickiPaw i orzełBajka, Przypowieśćpaw-i-orzel.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-paw-i-orzel.oggpaw-i-orzel.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPaw i orzeł
Ignacy KrasickiPieniaczeBajka, Przypowieśćpieniacze.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-pieniacze.oggpieniacze.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPieniacze
Ignacy KrasickiPijakBajka, Przypowieśćpijak.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-pijak.oggpijak.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPijak
Ignacy KrasickiPijaństwoSatyrasatyry-czesc-pierwsza-pijanstwo.txtignacy-krasicki-satyry-czesc-pierwsza-pijanstwo.oggsatyry-czesc-pierwsza-pijanstwo.jpgJakub FalkowskiJakub KowalskiPijaństwo
Ignacy KrasickiPochwała głupstwaSatyrasatyry-czesc-druga-pochwala-glupstwa.txtignacy-krasicki-satyry-czesc-druga-pochwala-glupstwa.oggsatyry-czesc-druga-pochwala-glupstwa.jpgJakub FalkowskiJakub KowalskiPochwała głupstwa
Ignacy KrasickiPodróżnyBajka, Przypowieśćpodrozny.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-podrozny_1.oggpodrozny.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPodróżny
Ignacy KrasickiPodróżny i kalekaBajka, Przypowieśćpodrozny-i-kaleka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-podrozny-i-kaleka.oggpodrozny-i-kaleka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPodróżny i kaleka
Ignacy KrasickiPo pniu i po bocianie...Bajka, Przypowieśćpo-pniu-i-po-bocianie.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-po-pniu-i-po-bocianie.oggpo-pniu-i-po-bocianie.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPo pniu i po bocianie...
Ignacy KrasickiPotok i rzekaBajka, Przypowieśćpotok-i-rzeka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-potok-i-rzeka.oggpotok-i-rzeka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPotok i rzeka
Ignacy KrasickiPotok i rzeka IIBajka, Przypowieśćpotok-i-rzeka-ii.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-potok-i-rzeka-ii.oggpotok-i-rzeka-ii.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPotok i rzeka II
Ignacy KrasickiPrawda, satyryk i panegirystaBajka, Przypowieśćprawda-satyryk-i-panegirysta.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-prawda-satyryk-i-panegirysta.oggprawda-satyryk-i-panegirysta_1.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPrawda, satyryk i panegirysta
Ignacy KrasickiPrzyjacielBajka, Przypowieśćprzyjaciel.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-przyjaciel.oggprzyjaciel.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPrzyjaciel
Ignacy KrasickiPrzyjacieleBajka, Przypowieśćprzyjaciele-bajki-nowe.txtignacy-krasicki-bajki-nowe-przyjaciele.oggprzyjaciele-bajki-nowe_1.jpgJan PeszekMarcin CisłoPrzyjaciele
Ignacy KrasickiPszczoła i szerszeńBajka, Przypowieśćpszczola-i-szrszen.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-pszczola-i-szerszen.oggpszczola-i-szrszen.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPszczoła i szerszeń
Ignacy KrasickiPszczoły i mrówkiBajka, Przypowieśćpszczoly-i-mrowki.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-pszczoly-i-mrowki.oggpszczoly-i-mrowki.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPszczoły i mrówki
Ignacy KrasickiPtaki i osiełBajka, Przypowieśćptaki-i-osiel.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-ptaki-i-osiel.oggptaki-i-osiel.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPtaki i osieł
Ignacy KrasickiPtaszki w klatceBajka, Przypowieśćptaszki-w-klatce.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-ptaszki-w-klatce.oggptaszki-w-klatce.jpgBartosz MazurMarcin CisłoPtaszki w klatce
Ignacy KrasickiRolnikBajka, Przypowieśćrolnik.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-rolnik.oggrolnik.jpgBartosz MazurMarcin CisłoRolnik
Ignacy KrasickiRybka mała i szczupakBajka, Przypowieśćrybka-mala-i-szczupak.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-rybka-mala-i-szczupak.oggrybka-mala-i-szczupak.jpgBartosz MazurMarcin CisłoRybka mała i szczupak
Ignacy KrasickiŚwiat zepsutySatyrasatyry-czesc-pierwsza-swiat-zepsuty.txtignacy-krasicki-satyry-czesc-pierwsza-swiat-zepsuty.oggsatyry-czesc-pierwsza-swiat-zepsuty.jpgJacek RozenekSebastian ButtnyŚwiat zepsuty
Ignacy KrasickiSąsiedztwoBajka, Przypowieśćsasiedztwo.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-sasiedztwo.oggsasiedztwo.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSąsiedztwo
Ignacy KrasickiSkąpyBajka, Przypowieśćskapy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-skapy.oggskapy.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSkąpy
Ignacy KrasickiSkarbBajka, Przypowieśćskarb.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-skarb.oggskarb.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSkarb
Ignacy KrasickiSłoń i pszczołaBajka, Przypowieśćslon-i-pszczola.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-slon-i-pszczola.oggslon-i-pszczola.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSłoń i pszczoła
Ignacy KrasickiSłowik i szczygiełBajka, Przypowieśćslowik-i-szczygiel.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-slowik-i-szczygiel.oggslowik-i-szczygiel.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSłowik i szczygieł
Ignacy KrasickiSłowik i szczygieł IIBajka, Przypowieśćslowik-i-szczygiel-ii.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-slowik-i-szczygiel-ii.oggslowik-i-szczygiel-ii.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSłowik i szczygieł II
Ignacy KrasickiSnycerz i statuaBajka, Przypowieśćsnycerz-i-statua.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-snycerz-i-statua.oggsnycerz-i-statua.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSnycerz i statua
Ignacy KrasickiStary pies i stary sługaBajka, Przypowieśćstary-pies-i-stary-sluga.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-stary-pies-i-stary-sluga.oggstary-pies-i-stary-sluga.jpgBartosz MazurMarcin CisłoStary pies i stary sługa
Ignacy KrasickiStrumyk i fontannyBajka, Przypowieśćstrumyk-i-fontanny.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-strumyk-i-fontanny.oggstrumyk-i-fontanny.jpgBartosz MazurMarcin CisłoStrumyk i fontanny
Ignacy KrasickiStrzelec i piesBajka, Przypowieśćstrzelec-i-pies.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-strzelec-i-pies.oggstrzelec-i-pies.jpgBartosz MazurMarcin CisłoStrzelec i pies
Ignacy KrasickiSułtan w piekleBajka, Przypowieśćsultan-w-piekle.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-sultan-w-piekle.oggsultan-w-piekle.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSułtan w piekle
Ignacy KrasickiSyn i ojciecBajka, Przypowieśćsyn-i-ojciec.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-syn-i-ojciec.oggsyn-i-ojciec.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSyn i ojciec
Ignacy KrasickiSynogarlicaBajka, Przypowieśćsynogarlica.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-synogarlica.oggsynogarlica.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSynogarlica
Ignacy KrasickiSzczurek i matkaBajka, Przypowieśćszczurek-i-matka.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-szczurek-i-matka.oggszczurek-i-matka.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSzczurek i matka
Ignacy KrasickiSzczur i kotBajka, Przypowieśćszczur-i-kot.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-szczur-i-kot.oggszczur-i-kot.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiSzczur i kot
Ignacy KrasickiSzkapa i rumakBajka, Przypowieśćszkapa-i-rumak.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-szkapa-i-rumak.oggszkapa-i-rumak.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSzkapa i rumak
Ignacy KrasickiSzkatuła ze złotem, wór z kasząBajka, Przypowieśćszkatula-ze-zlotem-wor-z-kasza.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-szkatula-ze-zlotem-wor-z-kasza.oggszkatula-ze-zlotem-wor-z-kasza.jpgBartosz MazurMarcin CisłoSzkatuła ze złotem, wór z kaszą
Ignacy KrasickiTalar i czerwony złotyBajka, Przypowieśćtalar-czerwony-i-zloty.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-talar-i-czerwony-zloty.oggtalar-czerwony-i-zloty.jpgBartosz MazurMarcin CisłoTalar i czerwony złoty
Ignacy KrasickiTrzcina i chmielBajka, Przypowieśćtrzcina-i-chmiel.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-trzcina-i-chmiel.oggtrzcina-i-chmiel.jpgBartosz MazurMarcin CisłoTrzcina i chmiel
Ignacy KrasickiTulipan i fiałekBajka, Przypowieśćtulipan-i-fialek.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-tulipan-i-fialek.oggtulipan-i-fialek.jpgBartosz MazurMarcin CisłoTulipan i fiałek
Ignacy KrasickiWilk i owceBajka, Przypowieśćwilk-i-owce.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wilk-i-owce.oggwilk-i-owce.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWilk i owce
Ignacy KrasickiWilk i owce IIBajka, Przypowieśćwilk-i-owce-ii.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wilk-i-owce-ii.oggwilk-i-owce-ii.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWilk i owce II
Ignacy KrasickiWilk pokutującyBajka, Przypowieśćwilk-pokutujacy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wilk-pokutujacy.oggwilk-pokutujacy.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWilk pokutujący
Ignacy KrasickiWino i wodaBajka, Przypowieśćwino-i-woda.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wino-i-woda.oggwino-i-woda.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWino i woda
Ignacy KrasickiWół i mrówkiBajka, Przypowieśćwol-i-mrowki.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wol-i-mrowki.oggwol-i-mrowki.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWół i mrówki
Ignacy KrasickiWół ministerBajka, Przypowieśćwol-minister.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wol-minister.oggwol-minister.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWół minister
Ignacy KrasickiWoły krnąbrneBajka, Przypowieśćwoly-krnabrne.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-woly-krnabrne.oggwoly-krnabrne.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWoły krnąbrne
Ignacy KrasickiWyszydzającyBajka, Przypowieśćwyszydzajacy.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-wyszydzajacy.oggwyszydzajacy.jpgBartosz MazurMarcin CisłoWyszydzający
Ignacy KrasickiŹrebiec i koń staryBajka, Przypowieśćzrebiec-i-kon-stary.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-zrebiec-i-kon-stary.oggzrebiec-i-kon-stary.jpgBartosz MazurMarcin CisłoŹrebiec i koń stary
Ignacy KrasickiŻółw i myszBajka, Przypowieśćzolw-i-mysz.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-zolw-i-mysz.oggzolw-i-mysz.jpgBartosz MazurMarcin CisłoŻółw i mysz
Ignacy KrasickiŻona modnaSatyrasatyry-czesc-pierwsza-zona-modna.txtignacy-krasicki-satyry-czesc-pierwsza-zona-modna.oggsatyry-czesc-pierwsza-zona-modna_1.jpgJakub FalkowskiJakub KowalskiŻona modna
Ignacy KrasickiZwierściadło podchlebneBajka, Przypowieśćzwiersciadlo-podchlebne.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-zwiersciadlo-podchlebne.oggzwiersciadlo-podchlebne.jpgBartosz MazurMarcin CisłoZwierściadło podchlebne
Ignacy KrasickiZwierzęta i niedźwiedźBajka, Przypowieśćzwierzeta-i-niedzwiedz.txtignacy-krasicki-bajki-i-przypowiesci-zwierzeta-i-niedzwiedz.oggzwierzeta-i-niedzwiedz.jpgBartosz MazurMarcin CisłoZwierzęta i niedźwiedź
Antoni LangeNowy TarzanOpowiadanielange-nowy-tarzan.txtantoni-lange-nowy-tarzan.ogglange-nowy-tarzan.jpgWiktor KorzeniewskiAdam BieńNowy Tarzan
Teofil LenartowiczMizerna, cicha...Pieśńmizerna-cicha.txtteofil-lenartowicz-mizerna-cicha.oggmizerna-cicha.jpgKamil Zięba, Zuzanna Gierczycka, Wiktor Korszla, Natalia PiotrowskaBartłomiej Kozielski - Studio AccantusMizerna, cicha...
Bolesław LeśmianAkteonWiersznapoj-cienisty-akteon.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-akteon.oggnapoj-cienisty-akteon.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoAkteon
Bolesław LeśmianAniołWiersznapoj-cienisty-aniol.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-aniol.oggnapoj-cienisty-aniol.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoAnioł
Bolesław LeśmianBałwan ze śnieguWiersznapoj-cienisty-balwan-ze-sniegu.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-balwan-ze-sniegu.oggnapoj-cienisty-balwan-ze-sniegu.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoBałwan ze śniegu
Bolesław LeśmianBratWiersznapoj-cienisty-brat.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-brat.oggnapoj-cienisty-brat.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoBrat
Bolesław LeśmianĆmyWiersznapoj-cienisty-cmy.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-cmy.oggnapoj-cienisty-cmy.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoĆmy
Bolesław LeśmianChałupaWiersznapoj-cienisty-chalupa.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-chalupa.oggnapoj-cienisty-chalupa.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoChałupa
Bolesław LeśmianCmentarzWiersznapoj-cienisty-cmentarz.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-nicosc-sniaca-sie-droga-cykl-cmentarz.oggnapoj-cienisty-cmentarz.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoCmentarz
Bolesław Leśmian(Coś tam mignęło dalekiego...)Wiersznapoj-cienisty-cos-tam-mignelo-dalekiego.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-mimochodem-cykl-cos-tam-mignelo-dalekiego.oggnapoj-cienisty-cos-tam-mignelo-dalekiego.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin Cisło(Coś tam mignęło dalekiego...)
Bolesław LeśmianDokoła klombuWiersznapoj-cienisty-dokola-klombu.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-dokola-klombu.oggnapoj-cienisty-dokola-klombu.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDokoła klombu
Bolesław LeśmianDo siostryWiersznapoj-cienisty-do-siostry.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-do-siostry.oggnapoj-cienisty-do-siostry.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoDo siostry
Bolesław LeśmianDusiołekBalladadusiolek.txtboleslaw-lesmian-dusiolek.oggdusiolek.jpgAgnieszka PodsiadlikSebastian ButtnyDusiołek
Bolesław LeśmianDziewczynaWiersz, Balladanapoj-cienisty-dziewczyna.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-dziewczyna.oggnapoj-cienisty-dziewczyna.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyDziewczyna
Bolesław LeśmianJadwigaWiersznapoj-cienisty-jadwiga.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-jadwiga.oggnapoj-cienisty-jadwiga.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoJadwiga
Bolesław LeśmianKochankowieWiersznapoj-cienisty-kochankowie.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-kochankowie.oggnapoj-cienisty-kochankowie.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoKochankowie
Bolesław LeśmianKocmołuchWiersznapoj-cienisty-kocmoluch.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-kocmoluch.oggnapoj-cienisty-kocmoluch_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoKocmołuch
Bolesław LeśmianKopciuszekWiersznapoj-cienisty-kopciuszek.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-kopciuszek.oggnapoj-cienisty-kopciuszek_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoKopciuszek
Bolesław LeśmianLalkaWiersznapoj-cienisty-lalka.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-lalka.oggnapoj-cienisty-lalka_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoLalka
Bolesław LeśmianLudzieWiersznapoj-cienisty-ludzie.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-ludzie.oggnapoj-cienisty-ludzie.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoLudzie
Bolesław LeśmianMagdaWiersznapoj-cienisty-magda.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-chmur-odbiciu-cykl-magda.oggnapoj-cienisty-magda.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMagda
Bolesław LeśmianMarcin SwobodaWiersznapoj-cienisty-marcin-swoboda.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-marcin-swoboda.oggnapoj-cienisty-marcin-swoboda.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMarcin Swoboda
Bolesław LeśmianMatysekWiersznapoj-cienisty-matysek.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-matysek.oggnapoj-cienisty-matysek_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMatysek
Bolesław LeśmianMigoń i JawrzonBalladanapoj-cienisty-migon-i-jawrzon.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-migon-i-jawrzon.oggnapoj-cienisty-migon-i-jawrzon.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoMigoń i Jawrzon
Bolesław Leśmian(Módlmy się śród drzew...)Wiersznapoj-cienisty-modlmy-sie-srod-drzew.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-mimochodem-cykl-modlmy-sie-srod-drzew.oggnapoj-cienisty-modlmy-sie-srod-drzew.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin Cisło(Módlmy się śród drzew...)
Bolesław LeśmianModlitwaWiersznapoj-cienisty-modlitwa.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-modlitwa.oggnapoj-cienisty-modlitwa.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoModlitwa
Bolesław LeśmianNad ranemWiersznapoj-cienisty-nad-ranem.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-nad-ranem.oggnapoj-cienisty-nad-ranem.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNad ranem
Bolesław LeśmianNamowaWiersznapoj-cienisty-namowa.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-namowa.oggnapoj-cienisty-namowa.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNamowa
Bolesław LeśmianNa poddaszuWiersznapoj-cienisty-na-poddaszu.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-na-poddaszu.oggnapoj-cienisty-na-poddaszu.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNa poddaszu
Bolesław LeśmianNiedzielaWiersznapoj-cienisty-niedziela.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-chmur-odbiciu-cykl-niedziela.oggnapoj-cienisty-niedziela.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNiedziela
Bolesław LeśmianNiewiaraWiersznapoj-cienisty-niewiara.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-niewiara.oggnapoj-cienisty-niewiara.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNiewiara
Bolesław LeśmianNiewidzialniWiersznapoj-cienisty-niewidzialni.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-niewidzialni.oggnapoj-cienisty-niewidzialni.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNiewidzialni
Bolesław LeśmianNiewiedzaWiersznapoj-cienisty-niewiedza.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-niewiedza.oggnapoj-cienisty-niewiedza.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNiewiedza
Bolesław LeśmianNocWiersznapoj-cienisty-noc.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-noc.oggnapoj-cienisty-noc.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNoc
Bolesław LeśmianNocąWiersznapoj-cienisty-noca.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-noca.oggnapoj-cienisty-noca.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoNocą
Bolesław LeśmianPejzaż współczesnyWiersznapoj-cienisty-pejzaz-wspolczesny.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-chmur-odbiciu-cykl-pejzaz-wspolczesny.oggnapoj-cienisty-pejzaz-wspolczesny.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoPejzaż współczesny
Bolesław LeśmianPoetaWiersznapoj-cienisty-poeta.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-poeta.oggnapoj-cienisty-poeta.jpgAgnieszka PodsiadlikSebastian ButtnyPoeta
Bolesław LeśmianŚwidryga i MidrygaWiersz sylabotonicznyswidryga-i-midryga.txtboleslaw-lesmian-swidryga-i-midryga.oggswidryga-i-midryga.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyŚwidryga i Midryga
Bolesław LeśmianTamtenWiersznapoj-cienisty-tamten.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-tamten.oggnapoj-cienisty-tamten_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoTamten
Bolesław LeśmianTrupięgiWiersznapoj-cienisty-trupiegi.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-trupiegi.oggnapoj-cienisty-trupiegi.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoTrupięgi
Bolesław LeśmianUbóstwoWiersznapoj-cienisty-ubostwo.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-nicosc-sniaca-sie-droga-cykl-ubostwo.oggnapoj-cienisty-ubostwo_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoUbóstwo
Bolesław LeśmianUrszula KochanowskaWiersznapoj-cienisty-urszula-kochanowska.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-urszula-kochanowska.oggnapoj-cienisty-urszula-kochanowska.jpgKatarzyna MaciągSebastian ButtnyUrszula Kochanowska
Bolesław Leśmian(Uwiędły sad...)Wiersznapoj-cienisty-uwiedly-sad.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-mimochodem-cykl-uwiedly-sad.oggnapoj-cienisty-uwiedly-sad.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin Cisło(Uwiędły sad...)
Bolesław LeśmianW chmur odbiciuWiersznapoj-cienisty-w-chmur-odbiciu.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-chmur-odbiciu-cykl-w-chmur-odbiciu.oggnapoj-cienisty-w-chmur-odbiciu_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoW chmur odbiciu
Bolesław LeśmianW czas zmartwychwstaniaWiersznapoj-cienisty-w-czas-zmartwychwstania.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-w-czas-zmartwychwstania.oggnapoj-cienisty-w-czas-zmartwychwstania.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoW czas zmartwychwstania
Bolesław LeśmianWe śnieWiersznapoj-cienisty-we-snie.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-we-snie.oggnapoj-cienisty-we-snie_1.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWe śnie
Bolesław LeśmianWieczórWiersznapoj-cienisty-wieczor.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-w-chmur-odbiciu-cykl-wieczor.oggnapoj-cienisty-wieczor.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWieczór
Bolesław LeśmianWiedzaWiersznapoj-cienisty-wiedza.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-wiedza.oggnapoj-cienisty-wiedza.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWiedza
Bolesław LeśmianWiersz księżycowyWiersznapoj-cienisty-wiersz-ksiezycowy.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-powiesc-o-rozumnej-dziewczynie-cykl-wiersz-ksiezyco.oggnapoj-cienisty-wiersz-ksiezycowy.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWiersz księżycowy
Bolesław LeśmianWiosnaWiersznapoj-cienisty-wiosna.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-postacie-cykl-wiosna.oggnapoj-cienisty-wiosna.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWiosna
Bolesław LeśmianW malinowym chruśniakuWierszw-malinowym-chrusniaku.txtboleslaw-lesmian-w-malinowym-chrusniaku_1.oggw-malinowym-chrusniaku.jpgKarolina PorcariSebastian ButtnyW malinowym chruśniaku
Bolesław LeśmianWspomnienieWiersznapoj-cienisty-wspomnienie.txtboleslaw-lesmian-napoj-cienisty-spojrzystosc-cykl-wspomnienie.oggnapoj-cienisty-wspomnienie.jpgWiktor KorzeniewskiMarcin CisłoWspomnienie
Adam MickiewiczAjudahSonetsonety-krymskie-ajudah.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-ajudah.oggsonety-krymskie-ajudah.jpgJan DravnelSebastian ButtnyAjudah
Adam MickiewiczAłuszta w dzieńSonetsonety-krymskie-aluszta-w-dzien.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-aluszta-w-dzien.oggsonety-krymskie-aluszta-w-dzien.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyAłuszta w dzień
Adam MickiewiczAłuszta w nocySonetsonety-krymskie-aluszta-w-nocy.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-aluszta-w-nocy.oggsonety-krymskie-aluszta-w-nocy.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyAłuszta w nocy
Adam MickiewiczBajdarySonetsonety-krymskie-bajdary.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-bajdary.oggsonety-krymskie-bajdary.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyBajdary
Adam MickiewiczBakczysarajSonetsonety-krymskie-bakczysaraj.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-bakczysaraj.oggsonety-krymskie-bakczysaraj.jpgJan DravnelSebastian ButtnyBakczysaraj
Adam MickiewiczBakczysaraj w nocySonetsonety-krymskie-bakczysaraj-w-nocy.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-bakczysaraj-w-nocy.oggsonety-krymskie-bakczysaraj-w-nocy.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyBakczysaraj w nocy
Adam MickiewiczBurzaSonetsonety-krymskie-burza.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-burza.oggsonety-krymskie-burza.jpgJan DravnelSebastian ButtnyBurza
Adam MickiewiczCisza morskaSonetsonety-krymskie-cisza-morska.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-cisza-morska.oggsonety-krymskie-cisza-morska.jpgJan DravnelSebastian ButtnyCisza morska
Adam MickiewiczCzatyrdahSonetsonety-krymskie-czatyrdah.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-czatyrdah.oggsonety-krymskie-czatyrdah.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyCzatyrdah
Adam MickiewiczDo M***Wierszsonety-odeskie-do-m.txtadam-mickiewicz-sonety-odeskie-do-m.oggsonety-odeskie-do-m_Zn7GGzP.jpgAgnieszka PodsiadlikSebastian ButtnyDo M***
Adam MickiewiczDroga nad przepaścią w Czufut-KaleSonetsonety-krymskie-droga-nad-przepascia-w-czufut-kale.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-droga-nad-przepascia-w-czufut-kale.oggsonety-krymskie-droga-nad-przepascia-w-czufut-kale_JfTvgvY.jpgJan DravnelSebastian ButtnyDroga nad przepaścią w Czufut-Kale
Adam MickiewiczGóra KikineisSonetsonety-krymskie-gora-kikineis.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-gora-kikineis.oggsonety-krymskie-gora-kikineis.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyGóra Kikineis
Adam MickiewiczGrób PotockiéjSonetsonety-krymskie-grob-potockiej.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-grob-potockiej.oggsonety-krymskie-grob-potockiej.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyGrób Potockiéj
Adam MickiewiczLiljeBalladaballady-i-romanse-lilje.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-lilje.oggballady-i-romanse-lilje_ok8FwCD.jpgKatarzyna MisiewiczIwo VedralLilje
Adam MickiewiczMogiły haremuSonetsonety-krymskie-mogily-haremu.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-mogily-haremu.oggsonety-krymskie-mogily-haremu.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyMogiły haremu
Adam MickiewiczOda do młodościOdaoda-do-mlodosci.txtadam-mickiewicz-oda-do-mlodosci.oggoda-do-mlodosci_eurergN.jpgAgnieszka PodsiadlikSebastian ButtnyOda do młodości
Adam MickiewiczPani TwardowskaBalladaballady-i-romanse-pani-twardowska.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-pani-twardowska.oggballady-i-romanse-pani-twardowska_kF5ZoF1.jpgPiotr ŻurawskiIwo VedralPani Twardowska
Adam MickiewiczPielgrzymSonetsonety-krymskie-pielgrzym.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-pielgrzym.oggsonety-krymskie-pielgrzym.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyPielgrzym
Adam MickiewiczPowrót tatyBalladaballady-i-romanse-powrot-taty.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-powrot-taty.oggballady-i-romanse-powrot-taty_IXk329h.jpgPaweł PaprockiGosia KozeraPowrót taty
Adam MickiewiczRękawiczkaBalladaballady-i-romanse-rekawiczka.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-rekawiczka.oggballady-i-romanse-rekawiczka_9BhrYPe.jpgRoma GąsiorowskaGosia KozeraRękawiczka
Adam MickiewiczReduta OrdonaWierszreduta-ordona.txtadam-mickiewicz-reduta-ordona.oggreduta-ordona.jpgAgnieszka PodsiadlikSebastian ButtnyReduta Ordona
Adam MickiewiczRomantycznośćBalladaballady-i-romanse-romantycznosc.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-romantycznosc.oggballady-i-romanse-romantycznosc_17gtmVH.jpgJakub FalkowskiJakub KowalskiRomantyczność
Adam MickiewiczRuiny zamku w BałakławieSonetsonety-krymskie-ruiny-zamku-w-balaklawie.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-ruiny-zamku-w-balaklawie.oggsonety-krymskie-ruiny-zamku-w-balaklawie.jpgPiotr GłowackiSebastian ButtnyRuiny zamku w Bałakławie
Adam MickiewiczRybkaBalladaballady-i-romanse-rybka.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-rybka.oggballady-i-romanse-rybka_zoMM1Fp.jpgJakub FalkowskiJakub KowalskiRybka
Adam MickiewiczŚmierć PułkownikaWierszsmierc-pulkownika.txtadam-mickiewicz-smierc-pulkownika.oggsmierc-pulkownika.jpgAgnieszka PodsiadlikSebastian ButtnyŚmierć Pułkownika
Adam MickiewiczŚwiteźBalladaballady-i-romanse-switez.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-switez.oggballady-i-romanse-switez_hgJpa9f.jpgRoma GąsiorowskaGosia KozeraŚwiteź
Adam MickiewiczŚwiteziankaBalladaballady-i-romanse-switezianka.txtadam-mickiewicz-ballady-i-romanse-switezianka.oggballady-i-romanse-switezianka_Vs8f16a.jpgAgnieszka PodsiadlikIwo VedralŚwitezianka
Adam Mickiewicz[Sonety krymskie - Motto i dedykacja]Motto, Dedykacjasonety-krymskie-motto-i-dedykacja.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-sonety-krymskie-motto-i-dedykacja.oggsonety-krymskie-motto-i-dedykacja.jpgJan DravnelSebastian Buttny[Sonety krymskie - Motto i dedykacja]
Adam MickiewiczStepy akermańskieSonetsonety-krymskie-stepy-akermanskie.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-stepy-akermanskie.oggsonety-krymskie-stepy-akermanskie.jpgJan DravnelSebastian ButtnyStepy akermańskie
Adam MickiewiczWidok gór ze stepów KozłowaSonetsonety-krymskie-widok-gor-ze-stepow-kozlowa.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-widok-gor-ze-stepow-kozlowa.oggsonety-krymskie-widok-gor-ze-stepow-kozlowa.jpgJan DravnelSebastian ButtnyWidok gór ze stepów Kozłowa
Adam MickiewiczŻeglugaSonetsonety-krymskie-zegluga.txtadam-mickiewicz-sonety-krymskie-zegluga.oggsonety-krymskie-zegluga.jpgJan DravnelSebastian ButtnyŻegluga
Joseph MohrCicha nocPieśńcicha-noc.txtjoseph-mohr-cicha-noc.oggcicha-noc_YKRqJ7d.jpgStudio AccantusBartłomiej Kozielski - Studio AccantusCicha noc
Jan Andrzej MorsztynCuda miłości (Karmię frasunkiem miłość i myśleniem...)Sonetcuda-milosci-karmie-frasunkiem-milosc-i-mysleniem.txtjan-andrzej-morsztyn-cuda-milosci-karmie-frasunkiem-milosc-i-mysleniem.oggcuda-milosci-karmie-frasunkiem-milosc-i-mysleniem_c2QdBNL.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiCuda miłości (Karmię frasunkiem miłość i myśleniem...)
Jan Andrzej MorsztynCuda miłości (Przebóg! Jak żyję, serca już nie mając?)Sonetcuda-milosci-przebog-jak-zyje-serca-juz-nie-majac.txtjan-andrzej-morsztyn-cuda-milosci-przebog-jak-zyje-serca-juz-nie-majac.oggcuda-milosci-przebog-jak-zyje-serca-juz-nie-majac_g0fHsGq.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiCuda miłości (Przebóg! Jak żyję, serca już nie mając?)
Jan Andrzej MorsztynDo motylaSonetdo-motyla.txtjan-andrzej-morsztyn-do-motyla.oggdo-motyla_xnpgq5P.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiDo motyla
Jan Andrzej MorsztynDo swoich książek (Dokąd się, moja lutni, napierasz skwapliwie?)Wierszdo-swoich-ksiazek-dokad-sie-moja-lutni-napierasz-skwapliwie.txtjan-andrzej-morsztyn-do-swoich-ksiazek-dokad-sie-moja-lutni-napierasz-skwapliwie.oggdo-swoich-ksiazek-dokad-sie-moja-lutni-napierasz-skwapliwie_6V52PNC.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiDo swoich książek (Dokąd się, moja lutni, napierasz skwapliwie?)
Jan Andrzej MorsztynDo swoich książek (Hola! Już dosyć, dosyć, moja księgo!)Wierszdo-swoich-ksiazek-hola-juz-dosyc-dosyc-moja-ksiego.txtjan-andrzej-morsztyn-do-swoich-ksiazek-hola-juz-dosyc-dosyc-moja-ksiego.oggdo-swoich-ksiazek-hola-juz-dosyc-dosyc-moja-ksiego_DsjLZsk.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiDo swoich książek (Hola! Już dosyć, dosyć, moja księgo!)
Jan Andrzej MorsztynDo trupaSonetdo-trupa.txtjan-andrzej-morsztyn-do-trupa.oggdo-trupa_81sAotS.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiDo trupa
Jan Andrzej MorsztynNadgrobek PerlisiWiersznadgrobek-perlisi.txtjan-andrzej-morsztyn-nadgrobek-perlisi.oggnadgrobek-perlisi_LJmhSFE.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiNadgrobek Perlisi
Jan Andrzej MorsztynNa krzyżyk na piersiach jednej pannySonetna-krzyzyk-na-piersiach-jednej-panny.txtjan-andrzej-morsztyn-na-krzyzyk-na-piersiach-jednej-panny.oggna-krzyzyk-na-piersiach-jednej-panny_Ri60cA0.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiNa krzyżyk na piersiach jednej panny
Jan Andrzej MorsztynNa zegarek ciekącyEpigramatna-zegarek-ciekacy.txtjan-andrzej-morsztyn-na-zegarek-ciekacy.oggna-zegarek-ciekacy.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiNa zegarek ciekący
Jan Andrzej MorsztynNiestatek (Oczy są ogień, czoło jest zwierciadłem...)Epigramatniestatek-oczy-sa-ogien-czolo-jest-zwierciadlem.txtjan-andrzej-morsztyn-niestatek-oczy-sa-ogien-czolo-jest-zwierciadlem.oggniestatek-oczy-sa-ogien-czolo-jest-zwierciadlem_st4vztZ.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiNiestatek (Oczy są ogień, czoło jest zwierciadłem...)
Jan Andrzej MorsztynNiestatek (Prędzej kto wiatr w wór zamknie, prędzej i promieni...)Epigramatniestatek-predzej-kto-wiatr-w-wor-zamknie-predzej-i-promieni.txtjan-andrzej-morsztyn-niestatek-predzej-kto-wiatr-w-wor-zamknie-predzej-i-promieni.oggniestatek-predzej-kto-wiatr-w-wor-zamknie-predzej-i-promieni_aZrWECR.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiNiestatek (Prędzej kto wiatr w wór zamknie, prędzej i promieni...)
Jan Andrzej MorsztynPszczoła w bursztynieEpigramatpszczola-w-bursztynie.txtjan-andrzej-morsztyn-pszczola-w-bursztynie.oggpszczola-w-bursztynie_5HQNoSj.jpgPiotr GłowackiJakub KowalskiPszczoła w bursztynie

2 Tryb pracy

Wybierz czy chcesz jedynie poznawać słówka z tekstu, czy też sprawdzić ich znajomość.


3 Zasady ortograficzne

Wybierz jakie zasady ortografi chcesz opanować.


4 Rozpoczęcie nauki

Maria Konopnicka Nasza szkapa
czyt. Kamila Salwerowicz reż. Gosia Kozera
Nasza szkapa
 
Maria Konopnicka Nasza szkapa Zaczęło się to od starego łóżka, cośmy na nim we trzech sypiali. Tego dnia ojciec zły czegoś z rzeki wrócił i, siadłszy na ławie, ręką głowę potarł. Pytała się matka raz i drugi, co mu, ale dopiero za trzecim razem odpowiedział, że się ta robota koło żwiru skończyła i że szkapa tylko piasek wozić będzie. Zaraz mnie Felek szturchnął w bok, a matka jęknęła z cicha. Miał ojciec nad wieczorem po doktora iść, ale mu jakoś niesporo było. Chodził, medytował, po kątach pozierał, aż stanął przed matką i rzekł: — Co chłopakom po łóżku, Anulka? Sypiam ja na ziemi, toż i oni mogą. Spojrzeliśmy po sobie. Dwie złote iskry zabłysły w siwych oczach Felka. Prawda! Co nam po łóżku? Piotrusia tylko pilnować trzeba, żeby z niego nie spadł. — Dalej! jazda! — krzyknął Felek, i, zanim odpowiedzieć zdążyła, jużeśmy we trzech siennik na ziemię ściągnęli, a Felek kozły wywracać na nim zaczął. Po ściągnięciu wszakże siennika okazało się, że desek w łóżku brakuje dwóch, a bok jeden ze wszystkim odłazi. Nie chciał tedy *handel*, którego mi ojciec zawołać kazał, o łóżku ani gadać, pieniądze, naliczone miedziakami, zgarnął w mieszek, związał i za chałat na piersi zasunął. Opuścił mu ojciec dziesiątkę, potem dwie, potem złotówkę całą, ale się Żydzisko uparło. Z sieni dopiero brodę do izby wsadził, postępując pół rubla bez siedmiu groszy, jeśli mu ojciec i poduszkę sprzeda. Zawahał się ojciec, spojrzał na nas, spojrzał na matkę; wszystkiego razem miało być jedenaście złotych. — Cóż, chłopaki? — zapytał wreszcie — obejdziecie się bez poduszki tymczasem, póki matka chora? — Ojej! — wrzasnął Felek przyduszonym głosem, gdyż właśnie na głowie stał, a nie zmieniając pozycji, poduszkę na izbę cisnął. Chwycił ją Piotruś i na Felka rzucił. Felek znów na mnie, aż nam ją *handel* z rąk wyrwał, żebyśmy nie poszarpali. — Ale bez poszewki! — odezwała się słabym głosem matka. Natychmiast wyrwaliśmy *handlowi* poduszkę, którą już pod pachą trzymał, i zaczęliśmy z niej poszewkę ściągać. Po ściągnięciu wszakże poszewki okazało się, że poduszka w jednym rogu rozpruta, i że się z niej pierze sypie. Znów tedy *handel* jedenastu złotych dać nie chciał, tylko dziesięć bez piętnastu groszy. Targ w targ, zgodził się z ojcem na całe dwa ruble, żeby mu jeszcze kołdrę naszą dodać. Ojciec spojrzał na matkę. Była tak osłabiona i blada, że wyglądała, jak martwa, leżąc na wznak, z głęboko zapadłymi oczami. — Anulka?… — szepnął ojciec pytająco. Ale matkę chwycił kaszel, więc odpowiedzieć nie mogła. — My tam kołdry, proszę ojca, nie chcemy! — krzyknął Felek. — My się tylko o tę kołdrę co noc bić musimy. Niech Wicek powie!… — Prawda, proszę ojca! — potwierdziłem gorliwie. — Co noc się bić musimy, bo spada… *Handel* już kołdrę zwinął i pod pachę wsadził. Wybiegliśmy za nim z tryumfem na podwórko. — Wiecie? — krzyknął Felek chłopakom, co tam w klipę grali — *handel* kupił nasze łóżko, kołdrę i poduszkę! Będziemy teraz na ziemi na sienniku spali!… — Wielka parada! — odkrzyknął blady Józiek od krawca z lewej oficyny. — Ja już dwa lata u majstra na ziemi sypiam bez siennika nawet. Zaimponował nam. Sypianie takie nie było więc już, widać, wynalazkiem naszym. Tego dnia był u nas doktór, a ja biegałem aż dwa razy do apteki, bo matce znów było gorzej; ale kiedy przyszedł wieczór, tośmy ledwie ziemniaków dojeść mogli, tak nam pilno było na siennik, któryśmy sobie ułożyli w kąciku za piecem. Felek to nawet z chlebem w ręku do pacierza klęknął i, oglądając się raz wraz na siennik, w trzy migi Ojcze nasz i Zdrowaś przeszeptał, takżem ja ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi bił, aż dudniało w izbie, i, tylko katankę zrzuciwszy, zaraz się od pieca położył. Co prawda, to i ja miałem myśl, żeby się od pieca położyć; ale mi się z Felkiem zaczynać nie chciało, więc palnąłem go w ucho i położyłem się od ściany, a Piotrusia tośmy między siebie wzięli. Zrazu zdawało mi się, że mi głowa gdzieś z karku ucieka, bom do poduszki nawykł, ale potem podłożyłem sobie łokieć i dobrze. — Czymże ja was, robaki, odzieję? — rzekł ojciec, patrząc, jakeśmy się jeden do drugiego tulili. Obejrzał się po izbie, zdjął z kołka swój granatowy płaszcz i rzucił go na nas. Wrzasnęliśmy z uciechy i natychmiast powsadzaliśmy ręce w rękawy. Piotruś tylko piszczał, nie mogąc do nich trafić, aleśmy go z głową peleryną nakryli, więc ucichł. Ojciec, nim się położył, raz jeszcze podszedł do nas. — No i cóż? Ciepło wam, bąki? — zapytał. — Mnie tam ciepło — odpowiedziałem z głębi płaszcza. — A mnie jak! — krzyknął Felek. — O, proszę ojca, jak mi to gorąco. I wystawił swoje długie, chude nogi, żeby okazać, jako o przykrycie nie dba. Istotnie, przyjemne ciepło szło na nas z pieca, bo ojciec koksu przed wieczorem przyniósł, ogień rozpalił i matce herbatę gotował. Usnęliśmy też zaraz. Ale nad ranem zrobiło się nagle bardzo chłodno. Pociągnąłem tedy płaszcz w swoją stronę. Felek zrazu skurczył się przez sen, ale potem i on płaszcz ciągnąć zaczął; a gdym nie puszczał, bo juścić od pieca cieplej jemu, niżeli mnie, było, sam się głębiej pod niego wsunąć usiłował. Przy tym wsuwaniu się musiał jakoś nacisnąć Piotrusia, bo malec nagle piszczeć zaczął, a potem na dobre się rozbeczał. Matka stęknęła z cicha raz i drugi. — Filipie! Filipie! — rzekła słabym głosem — a zajrzyj no do chłopców, bo Piotruś czegoś płacze… Ale ojciec spał. — Chłopcy! — odezwała się znowu matka — a czego tam Piotruś płacze? — To Felek, proszę mamy! — odrzekłem. — Nieprawda, proszę mamy, to Wicek! — zaprzeczył natychmiast zaspanym głosem. Matka ciszej jeszcze stęknęła, a gdy nie przestawał płakać, zwlokła się z łóżka, wzięła Piotrusia na ręce i zaniosła go na swoją pościel. Zaraz też nam się placu więcej zrobiło, więc mi Felek dał sójkę w bok, ja mu też, i, odwróciwszy się od siebie, spaliśmy wybornie do samego rana. W parę dni potem znowu przyszedł *handel*. Nikt go nie wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności, jak mówił, dowiedzieć się, czy matka zdrowsza. Zaraz też zaczął chodzić po izbie, oglądać szafę, stołki. Ale ojciec pochmurny był czegoś i gadać wiele z nim nie chciał. Nazajutrz *handel* znowu przyszedł. Tego dnia mieliśmy na obiad ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło; chleb też się jakoś skończył, a Piotruś do ochrony bez śniadania poszedł. Mnie ojciec kazał worek na węgle szykować. Szturchnął mnie Felek w bok, że to niby ciepło będziemy mieli, bo wiatr strasznie po izbie świstał, i zaraześmy się rozśmiali. Stałem już chwilę, ale ojciec zapomniał widać o węglach, bo, siedząc na matczynym łóżku, zadumał się i wąsy skubał. Chrząknąłem raz, nie spojrzał nawet w moją stronę; chrząknąłem drugi raz, spojrzał, jakby mnie nie widział; a na to właśnie *handel* wszedł i szafę targować zaczął. Przestępując z nogi na nogę, czekałem jeszcze chwilę, ale mi okrutnie pilno było, bo woda koło pompy zamarzła, i Felek poleciał jeździć; zaryzykowałem tedy i chrząknąłem raz trzeci. Jak się też ojciec nie obróci, jak nie palnie pięścią w stół! Skoczyłem duchem do sieni, o małom przez próg nie padł, a *handel* też wyszedł, nie bawiąc, i na Żydka z przeciwka palcem kiwać zaczął. Ojciec mnie tymczasem zawołał, choć mu się jeszcze ręce trzęsły czegoś, szesnaście groszy odliczył i po węgle biec kazał. Kiedym wrócił, *handel* i Żydek z przeciwka wynosili szafę. Ojciec ode drzwi zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło, matka odwróciła głowę do ściany i stękała z cicha. Usunięcie szafy z kąta, gdzie stała, jak tylko zapamiętać mogę, odkryło nam nowe widoki; przykucnęliśmy tedy wśród nagromadzonych tam śmieci i rozpoczęły sie poszukiwania. Felek znalazł guzik blaszany, który sobie zaraz na rękawie przyszył, a ja wygrzebałem patykiem ze szpary dużą, zardzewiałą igłę, oraz bożą krówkę z podkurczonymi pod siebie nóżkami i wyszczerbionym skrzydełkiem. Natychmiast zaczęliśmy na nią dmuchać, ale była zdechła. Za każdym z tych odkryć wykrzykiwaliśmy radośnie, a ojciec nie mógł nas napędzić do kaszy, którą nam zgotował na obiad i której tylko matka jeść nie chciała. Przetrząsnęliśmy nareszcie wszystko, a przekonawszy się, że już żadnych skarbów w kącie nie ma, wymietliśmy resztę śmieci do sionki. Teraz dopiero spostrzegłem, że w miejscu, gdzie stała szafa, kawał ściany bielszy się wydawał, niżeli reszta izby; udzieliłem tej wiadomości Felkowi, a że i matka w kąt ten patrzyła smutnym wzrokiem, wstał tedy ojciec od kaszy, wyszukał w skrzynce dwa gwoździe i, w ów jaśniejszy kawał ściany wbiwszy, powiesił na nich matczyną suknię brązową od święta i tę drugą modrą codzienną, chustką je pięknie okrył i z boków obcisnął. Wyglądało to bardzo dobrze, a Felek z Piotrusiem zaraz się w *chowanego* bawić tam zaczęli. Matce w tych czasach pogorszyło się jakoś; doktór jej kazał dobry rosół i świeże mięso jeść, a choć płakała na taką stratę i, jak mogła, ojcu broniła, to jednak coś przez tydzień do rzeźnika co dzień latałem, kupując czasem i całe pół funta. A *handel* to już tak do nas przywykł, że, czy go kto wołał, czy nie wołał, co dzień choć przez drzwi zajrzał. Już nawet Hultaj, pies stróża, nie szczekał na niego. Po szafie kupił od nas *handel* cztery na orzech bejcowane krzesła, cośmy na nich do obiadu siadali. Przy tych krzesłach tośmy mieli uciechę, bo *handel* nie mógł więcej wziąć sam, jak dwa, a drugie dwa samiśmy nieśli aż na Ordynackie. Na głowach my z nimi paradowali samym środkiem ulicy, a Felek tak wrzeszczał: „Na bok! Na bok!”, że aż dorożki stawały. *Handla* zostawiliśmy za sobą het precz, choć Żydzisko pędziło za nami, krzycząc, żeśmy rozbójniki, szwarcjury i inne tam takie żydowskie wymysły. Dopieroż na Ordynackiem dalej bębnić w stołki. Pozlatywali się ludzie, myśleli, że to *sztuki*; aż przecie nas *handel* dopadł i, chwyciwszy się za brodę na owo zbiegowisko przy stołkach, trzygroszniak nam dał, żebyśmy sobie poszli. Tak nam ta wyprawa zasmakowała, żeśmy się tylko pytali, co trzeba wynosić. Szczególniej Felek coraz miał nowe pomysły. Jak tylko wrócił z ochrony, zaraz ręce na plecy zakładał, po izbie chodził i po kątach, jak taksator patrzył. — A może by, proszę ojca, garnek żelazny? A może by balię, albo zegar? — Poszedł precz! — fuknął na niego ojciec, który teraz prawie ciągle był czegoś zły i smutny. — Felek! Co ty gadasz? — odezwała się słabym głosem matka. — A toć byś ty niedługo duszę w ciele sprzedał? Ja i Piotruś zaczęliśmy także silnie protestować. — Ale!… Garnek!… Jeszcze czego!… A w czym to będziemy gotowali kaszę, albo i ziemniaki? — Albo zegar!… — dodał z oburzeniem Piotruś. — A jakże będziesz bez zegaru wiedział, kiedy ci się jeść chce, albo spać?… — Ojej!… — wołał Felek z miną skończonego libertyna — żeby o co, jak o to!… A ty, czy zegar pokazuje, czy nie pokazuje, tylko byś ciągle jadł. — A ty sklepikarce po bułki latasz, żeby ci *kadryla* dała. — Nie latam! — odparł, zaczerwieniwszy się, Felek. — Latasz! — Nie latam! — Owszem, latasz! Sam widziałem, jakeś *kadryla* jadł… — Ja *kadryla*?… Jak Boga kocham, tak nie jadłem!… Tu uderzył się pięścią w piersi, aż echo jękło. — No to chuchnij!… Nastawił się Felek i chuchnął, aż para poszła. Z próby tej wyszedł z tryumfem. Nic nie zdradzało spożycia *kadryla*, a z głębi zapadłej brzuszyny dobyła się tylko czczość wielka. Wszakże przegłosowany Felek nie tracił miny. Pewnego dnia, obchodząc izbę i poglądając po ścianach, wykrzyknął nagle. — A rondel, proszę ojca! A moździerz! A żelazko!… Struchleliśmy, słuchając. Rondel, moździerz i żelazko — to były niemal klejnoty rodzinne. Na półce wprost drzwi ustawione, błyszczały olśniewające, złote prawie. Środkowe miejsce zajmował rondel. Jak zapamiętać mogę, nigdym nie widział, żeby się w tym rondlu co gotowało. Byłoby to profanacją po prostu. Co sobotę wszakże czyściła go matka cegłą lub popiołem, i tak świecący stał z wystawionym na izbę uchem, błyskając w same oczy, gdy się do stancji wchodziło. Przy nim stał moździerz z tłuczkiem z jednej strony, a żelazko z drugiej. Moździerz był rówieśnikiem moim. Kupił go ojciec, gdym na świat przyszedł, aby matkę uradować i dobre jej serce za syna okazać. Żadnego wszakże z jednolatków moich w podwórzu, ba, na całej ulicy, nie szanowałem tak, jak szanowałem ten moździerz. Matka zdejmowała go raz do roku tylko, w Wielki Piątek, aby tłuc cynamon do wielkanocnego placka. Wtedy to zwykle powtarzało się to opowiadanie, w którym ja i moździerz byliśmy bohaterami. Właściwie różniliśmy się tym tylko, że mnie przyniósł bocian za darmo, a za moździerz trzeba było zapłacić. Nic więc dziwnego, że istnienie tego moździerza uważałem za ważniejsze, aniżeli moje własne, zwłaszcza patrząc na poszanowanie, jakiego stale używał, podczas gdy ze mną różnie bywało i wówczas, i potem… Żelazko także nader rzadko zstępowało z wyżyn półki na poziom naszego codziennego życia. Matka prasowała nim tylko półkoszulki niedzielne ojca i swoje tiulowe czepki; reszta bielizny szła pod maglownicę. Raz nawet o to żelazko pogniewała się matka ze stróżką, która je od nas pożyczyć chciała. — Moja pani! — powiedziała jej matka bardzo stanowczym głosem. — Taki *porządek* to nie na pożyczki, nie na ludzkie ręce!… To kosztuje!… To raz na całe życie sprawunek!… Wszyscyśmy przecie pamiętali, jak na to stróżka drzwiami trzasnęła, jak w sieni język rozpuściła, a jak się matce z gniewu i z oburzenia ręce trzęsły, kiedy nam w chwilę potem chleb na śniadanie krajała. Od tej też chwili żelazko niezmiernie poszło w górę w moim rozumowaniu. Zaliczyłem je nawet w myśli do tych rzeczy, które są raz na całe życie, jak chrzest na przykład, bierzmowanie i granatowy płaszcz, o którym ojciec też mówił, że jest raz na całe życie. A teraz patrzcież państwo, Felek tak o żelazku mówił, jakby to była warząchew, albo stara miotła. Spojrzałem na ojca; byłem pewien, że Felek po uszach oberwie. Ale ojciec oczy w ziemię wbił, skubał wąsy. Dobrze jeszcze, że matka spała na tę chwilę. Tego dnia nie latałem po mięso dla matki. Kości mi tylko ojciec za trojaka kupić dał i krupnik z nich uwarzył. Nazajutrz przyszedł zziębnięty i, zacierając skostniałe ręce, od progu zawołał: — Ciesz się, Anulku! Wisła tylko patrzeć jak puści, bo się wiatr na zachód obrócił. A matka, spojrzawszy na ojca, klasnęła w ręce i aż na pościeli siadła. — Filip! — krzyknęła — a kożuch? Teraz dopiero zobaczyłem, że ojciec bez kożucha wrócił. Nie miałem jednak czasu wielce się rozglądać, gdyż ojciec Piotrusia za ręce chwycił i siarczystego młynka z nim wywinął. Potem głośno się rozśmiał, Piotrusia puścił i, na łóżku matczynym siadłszy, śmiał się, aż mu łzy po twarzy sczerniałej pociekły. Otarł je prędko rękawem starego spencerka. — I cóż, Anulku? Jak ci tam?… — zapytał. Ale matka, na poduszki opadłszy, leżała, jak nieżywa. — Filip! — szepnęła wreszcie z wyrzutem. — Co ty?… Kożuch przedałeś?… — Kożuch! Kożuch! — powtórzył ojciec. — No i cóż kożuch?… Wielka parada kożuch! Dość go się nadźwigałem przez tyla czasu. A to ciężki, psia noga, jak młynarskie sumienie… Aż lżej człowiekowi, że go z siebie zrzucił! A gdy matka jęknęła z cicha, po włosach ją pogładził ręką i dodał: — A też z ciebie, Anulka, krzywe drewno, że lada czego stękasz… Był kożuch, nie ma, ta i straszna historia! Cóż to? Da mi kożuch jeść, albo za mnie komorne zapłaci, albo co? Wiosna za pasem, tylko patrzeć, jak rzeka puści, a ja się tam będę w kożuchy fundował… A to, poczekawszy, i w spencerze za gorąco będzie, jak się robota otworzy… Tego dnia znów był u nas pan doktór, i znów do apteki biegałem. — Zimno tu jakoś — mówił pan doktór wychodząc — i wilgoć czuć. Trzeba by lepiej palić… I wstrząsnął się, otulając krótkim futerkiem. Ojciec słuchał ze spuszczoną głową. Cały ten dzień był ojciec bardzo wesół; ale równo musiało mu coś być, bo, jak tylko matka nie patrzyła na niego, odmieniał się na twarzy, zwieszał głowę, a oczy to mu się z siwych aż czarne robiły, taką w nich żałość miał. Całe pół puda węgla kupiliśmy na odwieczerz w sklepiku i ogień taki był, że aż huczało w piecu. Ojciec ławę przysunął do naszego siennika i siadł sobie na niej, matka też się obróciła, żeby na ogień patrzeć, i takeśmy się wszyscy wygrzali, że to ha! Upłynęło znów ze dwa tygodnie. Ojciec niewiele co zarobku miał; a tu i w domu roboty było dość; tu szmaty upierz, tu strawę uwarz, choć się tam i nie zawsze warzyło, zawsze nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej posyłka jaka… Matce też nie było ni lepiej, ni gorzej; wyschła tylko strasznie i na twarzy zbielała, jak chusta; ciężkie kaszle też na nią przychodziły coraz częściej, osobliwie na świtaniu. Zaglądały czasem sąsiadki do izby, dziwując się matce, że taka zmizerowana. — Żeby już albo w tę, albo w tę stronę pan Jezus dał! — mówiła gwoździarka do ojca. — Tfu! — splunął ojciec. — Co tam pani takie rzeczy będzie gadała? Cóż to, przykrzy mi się, czy co? Czy my to tylko na zdrowe czasy przysięgali sobie, a na te chore to nie? Czy to ona przy kim, nie przy mnie, nie przy moich dzieciach zdrowie straciła?… I na tym się skończyło. A mróz trzymał. Choć się i wiatr na zachód obrócił, zimnisko takie było w izbie, że aż para szła. A zelżało trochę pod wieczór, to znów śniegiem miotło tak, że świata widać nie było. Piotruś to już i do ochronki nie szedł, tylko za piecem, albo w nogach matczynego łóżka siedział, taki delikacik! A my z Felkiem pigułyśmy ze śniegu robili i walili w siebie na rozgrzewkę. Jakoś się jednego dnia nie paliło w piecu Ojciec matkę przyodział derką, a mnie do sąsiadki posłał po kawałek cukru do ziółek. Ale sąsiadka nie miała. Otworzył tedy ojciec do kuferka, czy jeszcze gdzie nie wytrząśnie jakiej okruszyny, bo matka kaszlała tak, że aż w piersiach coś rwało. Zaraz my we trzech obstąpili ojca, bo w kuferku bywały różne rzeczy, któreśmy rzadko kiedy widywali. Były w pudełku brzytwy ojca, były w drugim korale matczyne, była czarna jedwabna chustka, co ją ojciec w wielkie święta na szyję wiązał; była szuba matczyna z czerwoną podszewką, była żółta serweta w kwiaty na stół, była kapa na łóżko z zielonego persu. Ale tym razem zupełnieśmy się zawiedli; kuferek był pusty. W kątku tylko, w czerwoną chusteczkę związana, leżała kawalerska harmonijka ojca. Ojciec potrącił ją raz i drugi, szukając odrobiny cukru, jakby się bał ją podnieść i usunąć z kąta. Brzękła i umilkła. Ale Felek już wsadził rękę do kuferka. — A harmonijka, proszę ojca! — krzyknął, podnosząc czerwone zawiniątko. — Nie można by harmonijki?… — Felek!… — zawołała matka słabym głosem z łóżka. Ojciec się zaczerwienił. Felkowi chustczynę z harmonijką odebrał i, włożywszy do kuferka, zamknął go na klucz. Tego dnia bardzośmy długo śniadania nie jedli; a obiadu — to też nie było. Myślałem, że mnie ojciec choć po chleb pośle, ale nie. Piotrusiowi tylko dostała się wczorajsza kromka. Poszliśmy z Felkiem do sieni w klasy grać, bo nam się dłużyło jakoś. Druga już może była, albo i trzecia, kiedy matka zawołała mnie do łóżka i rzekła zmęczonym, przerywanym głosem: — Wpadnij no Wicuś do maglarki na Szczyglą — wiesz?… — Ojej… Co nie mam wiedzieć… Pod trzeci… — Pod trzeci — powtórzyła matka. — To porządna kobieta, może kupi żelazko… — Żelazko?… — powtórzyłem, niepewny, czy dobrze słyszę. — Tylko żeby dopiero zmierzchem przyszła, żeby w podwórzu stróżka nie widziała… No idź… Chwyciłem czapkę, kiedy mnie zawołała raz drugi: — Wicuś!… Ale kiedym podszedł, popatrzyła na mnie i rzekła: — Nic już, nic! Idź… Byłem we drzwiach, kiedy mnie zawołała raz jeszcze. Była wpół podniesiona na łóżku, zapadłe jej oczy otwarte były szeroko. — I moździerz… — szepnęła tak cicho, żem dosłyszał ledwie. Skamieniałem. Doznałem wrażenia, jakby mnie samego sprzedawać miano. — Moździerz? — powtórzyłem szeptem, nachylając się ku twarzy matki. Dyszała ciężko, nierówno, w piersiach słychać było świst ostry. Nie odpowiedziała nic, tylko mnie przytrzymała za rękę. Dłoń jej była zimna, wilgotna. Dwa czy trzy razy otwarła usta bez głosu, pożółkłe jej czoło potem się okryło. Chwyciła powietrza głębokim, do westchnienia podobnym oddechem. — I rondel… — szepnęła z wysiłkiem. — Rondel?… — rzekłem równie cichym głosem. Skinęła tylko ręką, głowa jej opadła na poduszkę, oczy się przymknęły. Wyleciałem, jak oparzony, trzymając czapkę w garści. W sieni spotkałem Felka. — Słysz, ty — krzyknąłem mu w ucho. — I rondel, i moździerz, i żelazko, wszystko ci het przedajem! — Siarczyste! — rozśmiał się Felek i wyskoczył w górę na tę uciechę, trzasnąwszy się dłoniami po udach. Ten skok to była najlepsza sztuka w całym repertuarze jego. Nigdy mu w nim dorównać nie mogłem. Rzucał się w powietrze tak łatwo, jak ryba w wodę. Zaraz też we dwóch polecieliśmy na Szczyglą, bo Felek ambitny był i nigdy mi o włos przed sobą nie dał. Ale maglarka nie chciała wielce ze mną gadać. Powiedziała, że jej rondel niepotrzebny, a moździerz i żelazko ma swoje. Wyszliśmy oburzeni. — Dzisz babę! — krzyknął Felek. — Rondel jej niepotrzebny! Taki rondel, jak nasz, i jej niepotrzebny. Z błyszczącymi oczyma czekała matka; a gdym jej o skutku naszej wyprawy powiedział, westchnęła, jakby doznawszy wielkiej jakiej ulgi. Przed wieczorem jednak znów mnie zawołała i kazała bieżyć po *handla*. Wylecieliśmy obaj z Felkiem, uszczęśliwieni, że się jeszcze ta sprawa nie skończy. *Handel* przyszedł, obejrzał żelazko, obejrzał moździerz, obejrzał rondel i, wykrzywiwszy wzgardliwie usta, powiedział, że to wszystko na szmelc tylko chyba. Żelazko przepalone, moździerz mały, rondel cienki i nitowany z boku… Za trzy te sztuki razem dawał dziesięć złotych. Porwała się matka i na łóżku siadła. — Co?… Dziesięć złotych?… Sam moździerz kosztował pięć złotych i trzynaście groszy! A żelazko!… A rondel! — Nu, na szmelc… — zaczął *handel*. Ale nie dopuściła go do słowa i trzęsącą się ręką drzwi mu pokazywała. — Idźcie!… Idźcie!… Niech was moje oczy nie widzą!… Nie wy jedni na świecie. I posłała nas natychmiast po innego *handla*, po Rudego, co od nas stół ostatni kupił. Lubiliśmy bardzo tego Żydka, bo koncepty różne, kupując ów stół, prawił, a za odniesienie go na drugą ulicę mnie i Felkowi po orzechu dał. Prawda, że Felków był dziurawy, ale cały dzień na nim gwizdał, że to niby kolej odchodzi. Polecieliśmy tedy po Rudego. Szwargotał na rogu przed sklepikiem z tym pierwszym, który od nas wyszedł. Zaraz jednak worek z butelkami na plecach poprawił i za nami poszedł. Ale, obejrzawszy moździerz, rondel i żelazko, dawał za nie tylko dziewięć złotych i szesnaście groszy; mówił też, że moździerz to się i na szmelc nie zda. Matkę aż febra trzęsła i, choć się ruszyć prawie nie mogła na łóżku, wyrwała przecież rondel i puściła go na ziemię. Jęknął, jak dzwon rozbity… Dziwnego wrażenia doznałem, słuchając tego jęku. Zdawało mi się, że jęknęły węgły naszej izby. Matka zasłoniła oczy i zaczęła płakać. Nim wieczór przyszedł, było u nas jeszcze z pięciu *handlów*; ale co jeden, to mniej dawał; choć o dwa, o trzy grosze, ale mniej. Szwargotali, kłócili się między sobą, wyrywali sobie nasz moździerz i nasze żelazko, hałas był większy, niż na Pociejowie. Felek tylko mnie poszczypywał z tej uciechy. — To ci heca! — wołał, dusząc się od tłumionego śmiechu, i dla ulżenia sobie wywinął pysznego kozła. Powynosiły się nareszcie Żydy, zaduchu w izbie narobiwszy; rondel, żelazko i moździerz stały rzędem przy matce na ławie. Patrzyła na mnie wzrokiem smutnym, zmęczonym, osłupiałym prawie. Ale gdy mróz coraz większy na noc brał, a Piotruś, zwyczajnie bąk niewytrzymały, piszczeć zaczął, że mu zimno, że głodny, kazała mi matka bieżyć do stróżki i zapytać, czy żelazka nie kupi. Ale stróżka nie zapomniała widać owej matczynej odmowy. Odęła się też zaraz, jak karmelicka bania. — Jak będę miała kupować, to se nowe kupię! Co mi tam po starym gracie! Kiedym to powtórzył matce, ognie uderzyły na nią. — Nie, to nie! — zawołała głosem, drżącym z gniewu. — Widzicie ją! Grat!… stary grat!… Jaka pani! Jak pożyczyć, to jej było dobre, a jak kupić, to stary grat! poczekaj, ty flądro… jędzo… Zakaszlała się i za piersi chwyciła, ale jej nie było co popić dać, bo ziółka dawno wyszły. — A to ci tyjatr!… — szepnął Felek, szczypnąwszy mię do bolącego. — Wicuś! — odezwała się matka przerywanym głosem — biegaj no do tego najpierwszego *handla*, co dziesięć złotych dawał. Do tego czarnego, wiesz? Niech przychodzi. — I, przymknąwszy zmęczone oczy, szeptała: — Za psie pieniądze przedam, zmarnuję, a tobie, jędzo, flądro jedna, wara od starych gratów na ludzki dobytek wydziwiać… Nie użyjesz! Nie użyjesz! I umilkła, wyczerpana zupełnie. Felek aż się piętami po łydkach bił, tak ze mną po Żyda leciał. Myśleliśmy, że go Bóg wie gdzie szukać przyjdzie, a on prawie wprost naszej bramy stał, ręce za pas u chałata założył i bokami spluwał. Zupełnie jakby czekał na nas. Kiedy Felek, podleciawszy, szturchnął go w łokieć, błysnęły mu oczy zmrużone, jak kotu, i pociągnął nosem. Poszedł za nami prędko, skwapliwie. Ale i on teraz więcej dać nie chciał, jak *równe dziewięć złotych*. To *równe* mówił takim głosem, jakby do owych dziewięciu złotych przynajmniej z pół rubla dokładał. Matka znów się zapaliła na twarzy. — Człowieku! — krzyknęła. — A toć że tego nie ubyło! A toć żeście pierw dziesięć złotych dawali. A toć że to samo! — Nu, to co, że to samo? — odrzekł flegmatycznie *handel*. — Ja się namyślał… — Dajcież już tak dziesięć złotych, jakeście dawali… Miejcież sumienie!… — Nu, ja sumienie mam! Żeby ja sumienie nie miał, to by ja ośm złotych dał, a że ja sumienie mam, to ja dam równe dziewięć. — A żeby was Bóg ciężko skarał za moją krzywdę! — jęknęła matka. — Co to skarał? — szarpnął się *handel*. — Za co skarał?… Czy ja darmo chcę wziąć? Czy ja plewy daję? Nu, ja daję gotowe pieniądze. Matka już nic nie odpowiedziała, twarz jej była tak białą, jak krążek opłatka. Kiedy Żyd liczył pieniądze, Felkowi oczy latały za każdą dziesiątką. Co tylko która była choć trochę starta, natychmiast ją z szeregu wyrzucał, krzycząc, że fałszywa. Żyd sykał z początku, potem rozczerwienił się tak, jakby go apopleksja tknąć miała, zamierzył się raz nawet na Felka, doprowadzony do ostatniej pasji, aż nagle uśmiechnął się, dobył z kamizelki grosz dobrze sczerniały i, podając go Felkowi, rzekł: — Nu, ty mądry chłopiec! Ty urzędnikiem będziesz! Na tobie na piernik! Ale Felek grosza nie brał. — Tu, patrzcie, gdzieście nie dołożyli trojaka — rzekł, stukając palcem w kupkę groszaków, mającą przedstawiać złotówkę. — Tu dołóżcie, a mnie nie zawracajcie piernikami głowy. Żyd cmokał coraz silniej z podziwu. — A kluger Bub — szepnął sam do siebie. Nareszcie doliczyli się jakoś. Żyd z łoskotem żelazko, moździerz i rondel do brudnego worka wrzucił, a mnie matka posłała po węgle i po chleb. Kiedy ojciec przyszedł, palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy kolejno wodziankę z żelaznego garnczka. Ojciec w progu przystanął, popatrzył na ogień, na nas, potem po izbie spojrzał, a kiedy wzrok jego zatrzymał się na opróżnionej półce, spuścił oczy i na palcach do łóżka matczynego poszedł. Niedługo jakoś potem zelżało. Ogromny huk pękających lodów na Wiśle słychać było nocami. Węgiel jednak ciągleśmy jeszcze kupowali, bo wilgoć w izbie była taka, że się po ścianach sączyło. Stancja nasza wypróżniła się do czysta. — Na glanc… — jak mówił Felek. Poszła gorsza matczyna suknia, poszedł zegar, poszła balia, a kiedy i płaszcz ojca granatowy poszedł, straciłem zupełnie wiarę w te rzeczy, które są *raz na całe życie*, zwłaszcza po niedawnym doświadczeniu z żelazkiem. Chodziliśmy teraz po pustej izbie, jakby po kościele, a Felek hukał, złożywszy przy ustach dłonie, żeby mu echo odpowiadało. Pan doktór wszakże przychodził do matki, a i do apteki latałem. Garnek żelazny też jeszcze był, aleśmy rzadko kiedy obiad gotowali; uwarzyło się ziemniaków na rano, to i na wieczór były, a w południe tośmy latali za kotami gospodarza, bo okrutnie po dachach wrzeszczały. Jednego razu ojciec u kuferka na ziemi przysiadł, otworzył go i długo medytował nad nim. A była tego dnia duża odwilż, z dachów ciekło, wróble się darły, a słońce pierwszy raz tej zimy do naszej suteryny zajrzało. Ale matce było znowu gorzej. Całą noc kaszel ją męczył, a pić to wołała więcej, niż pięć razy. Lekarstwa nie było. Felek wspiął się na palce i ojcu przez ramię patrzył. Myślał, że Bóg wie co zobaczy, a tymczasem nic. Ojciec tylko głową kiwał, wąsy skubał i patrzył w milczeniu na czerwone, leżące na dnie zawiniątko. Sięgnął wreszcie po nie, harmonijkę wyjął i, siadłszy na matczynym łóżku, grać zaczął. Matka ożywiła się nieco, słuchając, kazała sobie Piotrusia podać do łóżka, a my stanęliśmy w pobliżu, słuchając. Zrazu grał ojciec wesoło, a grając, tak mówił do matki: — Pamiętasz, Anulku, Bielany? Pamiętasz, jak my się to poznali? Jakem ci to przygrywał idący? — Pamiętam, serce — rzekła matka z cicha. — Albo to, pamiętasz?… To ci było w Trójcę, na odpuście, na Solcu… — Pamiętam — szepnęła matka. — Tęgi sztajer! — mruknął do mnie Felek, szturchnąwszy mnie pod żebro. — Miałaś wtedy tę różową w kratkę suknię, i okrutnie mi się potem bez ciebie cniło, coś ze trzy dni — mówił ojciec miękkim głosem. — A to, Anulka?… — Tego nie wiem… — Jak to nie wiesz?… To przecie było na Woli, co my tam ze szwagrem poszli, com to kuflem cisnął w tego Niemca, że się do ciebie przysiadł… — A prawda! — szepnęła matka. Ojciec grał dalej. Harmonijkę na kolanie trzymał, rozciągał ją i zesuwał, a po klapeczkach drobniutko palcami przebierał. Jak żyję, nie słyszałem piękniejszej muzyki. — Anulka! A to?… Jakże?… — Pamiętam, Filipku! — mówiła matka — to było tej niedzieli, kiedyś na zapowiedzi dał. W Czerniakowie my byli z nieboszczką matką… — Po miesiącuśmy już wracali — dodał ojciec. — Graliśmy w zielone… — A jak wtedy bez pachniał… A co słowików śpiewało… — A jaka ty wtedy śliczna była… Jak ta róża w kwiecie… Felek szturchnął mnie w żebro. — A jak ty wtedy grał, serce… Jak ty grał… Uśmiechnęła się, westchnęła, zdawała się zasypiać. Ojciec i teraz grał ślicznie. Z początku wesoło, raźnie, jak gdyby do tańca, same nogi nam podrygiwały. Potem, jakby się do tej wesołości co przymieszało, coraz smutniej, jakoby do płaczu, tak że i Felek pięścią oczy raz i drugi wytarł; aż rozciągnął ojciec harmonijkę razem ze stron obu i dobył z niej głos tak żałosny, jak na organach kiedy umarłemu grają. Matka spała. Często na nią teraz przychodził sen taki, jakby nagle kto makiem oczy jej posypał. A budziła się potem osłabła, blada, z zimnym potem na wychudłej twarzy. Posiedział tedy ojciec ze zwieszoną głową, posiedział, po czym, westchnąwszy, wstał, harmonijkę w ową czarną chustczynę owinął, pod pachę ją wsadził, a nasunąwszy czapkę, na palcach wyszedł. Kiedyśmy się we trzech na sienniku pod matczyną chustką znaleźli, trącił mnie Felek w bok i rzekł półgłosem: — Wicek! — A co? — Wiesz?… Stary to ci płakał przy tym graniu! — E–e–e… — Dalibóg! — przysiągł Felek, palnąwszy się pięścią w piersi, aż mu w nich coś jękło. — Przecieżem nie ślepy, widziałem… Tylko mu te łzy po wąsach kapały… — A cóż chcesz! — dodał po chwili — jak sobie człowiek tak wszystko jedno po drugim rozpomni… Westchnął ciężko, poleżał chwilę cicho i na bok się do pieca odwrócił; zaraz potem usłyszałem jego chrapanie. Ojciec tego wieczora późno do domu wrócił, ale przyniósł matce lekarstwo, ogień rozpalił i zrobił herbaty. Długo tej nocy usnąć nie mogłem, a w głowie ciągle mi coś grało to smutnie, to wesoło. Śniły mi się też różności do białego rana. A to że ogród jest w izbie i że bez na piecu kwitnie, a to że w sieni słowiki śpiewają, a to że na ścianie, tam gdzie dawniej zegar wisiał, teraz stoi srebrny księżyc w pełni… Kiedym się obudził, Felek już stał na sienniku i zapinał pasek na opadających go porciętach. Przez otwartą, srodze połataną koszulę sterczały mu wychudzone żebra, z kołnierza wychylała się szyja cienka, jak u wróbla, a niezmiernie chude nogi czyniły go znacznie wyższym, niż był w istocie. — Felek! — zawołałem. — Cóżeś ty, tak jak tyka, przez ten miesiąc urósł? — Głupi! — rozśmiał się Felek. — Ja tylko tak się wyciągam, żeby brzuch mniejszy był. Wyciągnął się przede mną, jak struna. — A co? — zapytał. — A to wyglądasz, jak śledź marynowany. — To dobrze! — zawołał Felek. — Walę na pajaca. A kiedym się śmiał: — A co? — rzekł — zły chleb, myślisz? I, trzasnąwszy się rękami po udach, w górę wyskoczył, kozła w powietrzu przewrócił, po czym na cztery łapy, jak kot, cicho padł. — Wiesz? — rzekł — to przez tego pędraka takem się wyciągnął — i wskazał głową na Piotrusia, który zwykle najwcześniej się budził, i do garnka patrzeć szedł, czy tam czego od wczoraj nie znajdzie. — Jak idziem do ochrony — mówił dalej Felek — to ci całą drogę skomle, że głodny. Muszę ci mu co dzień pół mego chleba fasować, żeby cicho był. — E–e–e? — zapytałem niedowierzająco, czując, że ja bym się może na bohaterstwo takie nie zdobył. — Jak Pana Boga kocham! — przysiągł się natychmiast Felek, grzmotnąwszy się kułakiem w suche, jak szczapa, piersi. I, patrząc na Piotrusia, który na swoich krótkich, pałąkowatych nogach, z dużym rozdętym ziemniakami brzuchem przez izbę się toczył, wybuchnęliśmy obydwaj szalonym, niepowstrzymanym śmiechem. — Czego wy się tam tak śmiejecie, chłopcy? — zapytała słabym głosem matka. — A to z Piotrusia — odrzekł Felek — że taki gruby… — Gdzie on tam gruby, biedaczysko! Z czegóż by on był gruby! — mówiła matka. — Piotruś! — dodała. — A pójdźże do mamy, sieroto. I uśmiechnęła się do niego, głaszcząc go po głowie, podczas kiedy my obaj dusiliśmy się od śmiechu z tej *hecy*, jak mówił Felek. Wesołość nasza jednak wkrótce zasępiona została. — Wiesz co, Anulka? — rzekł tego dnia ojciec, siadając na matczynym łóżku. — Trza będzie chyba szkapę między ludzi puścić. — Szkapę?… — zawołała matka i aż się na łóżku podniosła. — Bój się Boga, Filip! A toć nas ona wszystkich żywi!… Ojciec się ciężko na ręku wsparł i wąsy w milczeniu skubał. — Żywi, albo i nie żywi! — odezwał się po chwili. — Z kacierzem na rzece się nie pokaż, woda rwie tak, że to ha. Koło żwiru nijakiej roboty nie ma, piasku też licho co odchodzi, na plecach by to człowiek rozniósł, a tu na każdy dzień sieczki kup, a i otrąb choć z garstkę, boć to owsa nie uwidzi w żłobie; tera pomieszczenie, tera ściółka, a wszystko drogo. Matka jęknęła tylko. Struchleliśmy, słuchając. Piotruś oczy na ojca wytrzeszczył i otworzył usta; ja stałem jakby skamieniały. Dopiero Felek taką mi sójkę w bok wsadził, że mnie aż zamroczyło. — Słyszysz, Wicek! — krzyknął mi w samo ucho. — A toć żem nie głuchy — huknąłem mu w ucho głośniej jeszcze. I zaraz my wylecieli do sieni, bo nas taka żałość zdjęła, że tylko się za łby drzeć. Szkapę kochaliśmy niezmiernie. Jak tylko zapamiętam na świecie, zawsze był ojciec, matka i szkapa. Felka potem dopiero bociany przyniosły, Piotrusia takoż; ale szkapa należała do rzędu tych istot, które są zawsze. Są, bo są. Wyobrazić sobie po prostu nie mogłem ani jej początku, ani też jej końca. Szkapa należała do nas, a my do niej, ani my od niej, ani ona od nas nie mogła się odłączyć. Było to tak naturalnym, żem zgoła nie pojmował innego porządku rzeczy. Kogo by tam brakło w naszej gromadce, to by brakło, ale nigdy szkapy. Toć to była cała nasza uciecha. Kiedy ojciec z rzeki do domu wracał, wybiegaliśmy — gdzie! aż wpół drogi, byle prędzej szkapę zobaczyć. Co który miał, to jej niósł i do pyska wtykał: kawałek chleba, ziemniak, znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny… I szkapa nas kochała bardzo. Z daleka już rżała ku nam i przyśpieszała kroku, strzygąc radośnie uszami; a kiedyśmy ją po szyi, po bokach klepali, rozumiała wybornie tę pieszczotę i, zwiesiwszy łeb swój ciężki, skubała nas po włosach, po kurtkach. Piotruś zwłaszcza był jej ulubieńcem; po prostu rżała na ojca, żeby go wziął z sobą. Kiedy ją ojciec wyprzągł, zaczynała się dopiero heca. Natychmiast Felek wskakiwał na jej grzbiet kościsty, od starego chomąta obdarty, i podczas kiedy szkapa zanurzała swój łeb ogromny w głębinach uwiązanego jej u karku worka z chudą sieczką, on, przyklęknąwszy na jedno kolano lub stanąwszy na jednej nodze, wywijał czapką i krzyczał: — A to jest sławny jeździec z suteryny, co nigdy nie traci miny! Nazywa się Feliks Mostowiak, herbu gnat! Je chudy, ale chwat! Kto da więcej?… Na to „kto da więcej” wybuchaliśmy tak piekielną wrzawą, że aż ludzie wybiegali z oficyn. Po Felku gramolił się na szkapę Piotruś; aleśmy go ledwie podsadzić mogli, tak go przeważała rozdęta brzuszyna. Szkapę z Piotrusiem oprowadzaliśmy w tryumfie po podwórzu, nie dawszy jej spokojnie sieczki owej spożyć, a Felek znów wywijał czapką i wrzeszczał: — A to jest Piotruś herbu szczur! Ma dwie łaty i osiem dziur! Dwóch zębów nie ma na przedzie i na szkapie jedzie!… Kto da więcej?… Skąd on tu to „kto da więcej” przyczepił, nigdym odgadnąć nie mógł; Felek sam utrzymywał, że to już tak jedno do drugiego pasuje. I znów wybuchaliśmy szatańską wrzawą, jakby nas nie trzech, ale ze trzydziestu było. — Przypatrzta się, moi ludzie — mówiła, stojąc we drzwiach, tłusta sklepikarka — co też te bestie chłopaki Mostowiaków nie wyprawiają z tą kobyłą! A toć to czyste małpy z *meranżieryi*. I chwytała się za boki, trzęsąc od śmiechu, aż jej oczy w tłustej twarzy zupełnie ginęły. — Oj batem, batem! — skrzeczała chuda kucharka z drugiego piętra. — Ma tu dobrze na świecie być, ma tu Pan Bóg błogosławić, kiedy to ledwo od ziemi odrośnie, a już się rozpusty chwyta! Nie poszedłby to jeden z drugim do roboty, do *rzemiesła*, do książki? W gębę to co wetknąć nie ma, a taką sodomę–gomorę po świecie robi! A Felek nuż się w lewo i w prawo kłaniać, nuż chudej kucharce od ust buziaki posyłać, aż baba w największej pasji trzasnęła lufcikiem i z okna poszła. Do szkapy odnosiliśmy wszystkie sprawy życia, o jej względy i łaski ubiegaliśmy się jeden przed drugim. Ona była ostatnią instancją w naszych sprawach. Korzystał z tego Piotruś niecnota, kiedy się za pokrzywdzonego przez nas miał, nie mówił „powiem ojcu” albo: „powiem mamie”, ale: „powiem szkapie”. Tej pogróżki nie lekceważyliśmy bynajmniej; i często gęsto dostał Piotruś jaki kąsek, szczególniej od Felka, byle tylko „nie powiadał szkapie”. Nie mogliśmy bowiem znieść, kiedy tak patrzyła na nas smutnie jednym okiem swoim, podczas kiedy na drugim, ślepym i zbielałym, powieka o siwej rzęsie podnosiła się i opadała z wolna, jak gdyby z wyrzutem… — Słysz, Wicek! — mawiał Felek. — Co ta szkapa takiego w tym ślepiu ma, co tak świdruje?… A to bym ci wolał, żeby mnie ojciec paskiem przemierzył, niż kiedy ona tak patrzy. Do samego ci *hunoru* człowiekowi sięga… Szkapę czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie obeszło się przy tym bez bijatyki o szczotkę i zgrzebło. Cośmy jej wtedy sierści nadarli! Cośmy naplątali grzywy! Stała jednak szkapa cierpliwie, zmrużywszy zdrowe oko, i tylko od czasu do czasu machała wypełzłym ogonem, jakby się oganiała od bąków. Zaraz po Wielkiejnocy zaczynało się pławienie szkapy. Jeszcze woda zimna była, jak lód, a my już zawijamy porcięta — i dalej do rzeki. Jaki to był tryumfalny pochód! Chłopaki z ulicy chcieli z nami lecieć, aleśmy ich odpędzali biczem. Dopieroż szkapę wodą chlustać, dopieroż jej pęciny i boki wycierać, dopieroż jej wygwizdywać, jakeśmy to u ojca słyszeli. Największa bieda była, kiedy szkapa dla uwolnienia się od nas i naszej opieki parę kroków w wodę dalej poszła. — Utopi się! Utopi! — wrzeszczał Piotruś i aż siniał i przysiadał na ziemię, obu się rękami brzucha własnego trzymając. Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi ciągnęli, po czym, zziajani, zmęczeni, wracaliśmy do domu, szkapa naprzód, my za nią, mokrzy, ociekający wodą, jak topielcy. I tę to naszą kochaną szkapę ojciec by sprzedać miał? Było to w naszym rozumieniu coś, jakby skończenie świata. Zaraz też, wyleciawszy do sieni, palnąłem Felka w ucho, on mnie na odlew w kark, ja znów, nie bawiący, grzmotnąłem go w plecy, on znów mnie pięścią w bok, aż mi świeczki w oczach stanęły. Zaczem my się obaj za czupryny chwycili i splątali, jak kłębek, potoczyli razem do progu. A taka w nas żałość była, taka z tej żałości srogość, że żaden pary nie puścił, nie pisnął nawet. Zaraz też nam się po tej *dzierce* lżej na sercu stało. Jużeśmy do izby wrócili, bo zimnisko ze dworu gnało, a ojciec precz jeszcze perswadował matce: — Tera ci się za nią siaki taki grosina weźmie; a jak przychudnie, boć już i sieczki ujmuję, to kto co za nią da? Cóż, Anulka! Jak se myślisz, serce? Matka westchnęła ciężko. — I cóż ja se mam myśleć, mój Filipie?… Myślę, że nas Bóg ciężko dotknął tą chorobą. Myślę, żem ci się kamieniem u szyi stała i do dna cię ciągnę… O tych sierotach myślę… Zakryła oczy ręką i zaszlochała głośno. Ojciec całował ją po głowie. — Anulka!… Serce!… Anulka!… — powtarzał, aż nagle sam ryknął płaczem. — Siarczyste!… — mruknął za mną Felek, wycierając oczy kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie było jakoś mowy. Matka miała się coraz gorzej. Jej ciężki, chrypiący kaszel z twardego snu dziecięcego po nocach nas budził. Raz wraz też zasypiała we dnie, a mimo że się nagle ciepło na świecie zrobiło, febra ją chwilami trzęsła, aż zęby szczękały. Ojciec chodził po izbie zgarbiony, żółty, jakby mu z dziesięć lat życia przybyło, a rękę na nas twardą miał i o byle co do czubów nam sięgał, aleśmy się tam wiele nie nastręczali, dużą część dnia spędzając w stajence. Od kiedy zagroziła nam możność utracenia szkapy, stała się nam ona podwójnie drogą. Rozrzewniało nas teraz każde jej parsknięcie, każde ruszenie ogonem. — O… je! — wołał Piotruś, wpatrzony w nią z zachwytem, gdy zanurzała w żłobie łeb swój wielki, a podniósłszy go, żuła gołą sieczkę, mrużąc zdrowe oko. — O… pije! — wołał, gdy łeb wsadzała do starego wiaderka, aby żłopnąć raz i drugi wody, którąśmy jej przynosili własnoręcznie. Ja i Felek siadaliśmy z obu jej stron na żłobie i, machając nogami, przyglądaliśmy się całymi godzinami każdemu jej ruchowi. Ziemniaki nawet, któreśmy teraz już co dzień bez okrasy mieli, tuśmy przynosili, aby razem ze szkapą obiad jeść, chociaż dzielić się z nią nie było czym, bo nam samym jakoś się coraz szczuplej dostawało. Weselej też było w stajence, niż w izbie, bo słońce w same zęby świeciło tu nam przez drzwi, na ścieżaj otwarte, a do suteryny od naszego kąta, jak rok długi, nie zajrzało nigdy. — Ależ tu zimno u was! — mówił pan doktór, zachodząc do matki. — I wilgoć straszna! Powinniście się postarać o suchą i ciepłą izbę dla żony — dodawał, gdy go ojciec wyprowadzał do sieni — żona wasza nie może w takiej izbie leżeć. Powietrze fatalne, zgniłe, żadnej wentylacji, żadnego światła. Powinniście przecież dbać o kobietę, kiedy chora. Z nią coraz gorzej i musi być gorzej w takich warunkach. Ojciec gryzł wąsy i milczał ze spuszczoną głową. — Mleka by też jej trzeba świeżego, mięsa, wina kieliszek czasem… Tu lekarstwa nic nie poradzą, tu dietę trzeba posilną prowadzić… Poszedł już, już i na drugą ulicę skręcił, bom patrzył za nim, a ojciec precz jeszcze w sieni stał, w ziemię patrzył i wąsy gryzł. Aż nagle się poruszywszy, koszulę na piersiach szarpnął, woreczek ze szkaplerzem rozerwał, i dobywszy z niego srebrny pieniądz z Matką Boską, mnie po węgle i po mleko posłał, przykazując, żebym nie powiadał matce, jak i skąd. Nazajutrz w południe zabieraliśmy się właśnie do przedstawienia, i już się Felek na szkapę gramolił, gdy nagle ojciec do stajenki wszedł, a za nim pan Łukasz Smolik, chrzestny Piotrusia naszego, dorożkarz z Pragi. Zaraz mnie coś tknęło, więc szturchnąłem Felka, i obaj stanęliśmy, jak trusie. Pan Łukasz, próg przestąpiwszy, bat swój w kącie postawił, ogromny kościsty nos w połę kapoty granatowej utarł i, wyciągnąwszy chudą długą szyję, tabakę z wolna zażywał. Człowiek to był już stary, wysoki i dobrze zgarbiony; oczki miał małe, czarne, świdrowate, brwi krzaczaste i chudy, zarastający od spodu podbródek. Pod jego kościstym nosem sterczały żółte, saperskie wąsy, którymi, biorąc tabakę, jak królik, poruszał. Spod wielkiej granatowej czapy wyglądały sine, białawym puszkiem porośnięte uszy, z których prawe ozdobione było srebrnym kolczykiem. Do nas zaglądał pan Łukasz rzadko, choć go kumoterstwo z nami łączyło; mówiła o nim matka, że kutwa, że na groszach siedzi; czasem znów przepowiadała, że wszystko Piotrusiowi zapisze, bo wdowiec bezdzietny był. Kiedyśmy się tak, oniemiawszy nagle, przypatrywali panu Łukaszowi, ojciec — jakby nas nie widział — do żłobu prosto poszedł, szkapę odwiązał i po zadzie ją dłonią uderzył. — A no, stara! — zawołał, obracając ją łbem do światła. Szkapa zmrużyła zdrowe swoje oko, a ślepym, osłupiałym, szeroko otwartym zdawała się patrzeć gdzieś daleko, daleko. Pan Łukasz, szczyptę tabaki u nosa trzymając, zaczął się słodko uśmiechać, a przekrzywiwszy głowę, patrzył na szkapę to z lewej, to z prawej strony. — He!… He!… He!… A co to kumeczek przedawać chcesz?… Skórę czy kości? Spojrzał ojciec posępnie spod oka, i zaraz mu się wąsy podniosły, ale przełknął tylko ślinę i rzekł: — Skóra i kości zarobią u was, kumotrze, na mięso. Byle temu pochlebić trochę owsem, to to będzie, jak kluska, okrągłe. — A bodaj też kumeńka!… — rozśmiał się pan Łukasz! — Pochlebić! Pochlebić! Ale to owies drogi tera, kumeńku. Pięć złotych ćwiarteczka, kumeńku! I siano też drogie… — A drogie — rzekł obojętnie ojciec, ale widziałem, że mu się oczy zapaliły. — Nastąp! Noga! Ano!… — zawołał, uderzając szkapę, która przestąpiła wlokące się za nią postronki. — He!… He!… He!… — rozśmiał się słodziej jeszcze pan Łukasz. — I szpacik, widzę, jest… — A jest! — odparł ojciec krótko, suchym głosem. Pociągnąłem Felka za rękaw, jako że bezpieczniej mi się zdało bliżej drzwi się trzymać, ale mnie tylko łokciem pchnął i szeroko otwartymi oczyma to na ojca, to na przybyłego patrzył. — U–u–u… szpat psia… — mówił tymczasem pan Łukasz, wyciągając obrastający podbródek z żółtej bawełnianej chustki. — U–u–u… szpat!… i ustami cmokać zaczął. Nie wyjdzie już ona z niego, nie! — dodał, wciągając niuch tabaki i kiwając głową. Ojcu podnosiły się wąsy coraz wyżej, aż je ręką w dół szarpnął. — Ja jej tam kumotrowi nie wpieram! — rzekł, patrząc w ziemię. — Dla mnie ona i ze szpatem dobra! Żeby nie choroba kobiety, to bym kobyły pewno nie puszczał między ludzi! Toć żywicielka nasza. Pan Łukasz zmilczał, a schyliwszy się, dłonie na kolanach oparł i po nogach szkapie patrzył. — Łogawa może?… He!… He!… He!… — rozśmiał się pytająco. — Łogawa! Ta kobyła łogawa! — krzyknął ojciec, a już cały stał w ogniach. — Żeby mnie tak Bóg skarał, jak ona łogawa! Pokaż, kumoter?… Gdzie ona łogawa?… — No… no!… — uśmiechał się słodko pan Łukasz— ja też tylko się pytam, boć to przy kupnie konia, jak przy żeniaczce: czego nie dopatrzysz okiem, to dopłacisz workiem… — Ja ta nie machlerz — rzekł porywczo ojciec, a już mu ręce latać zaczęły. — Ja ta nikogo omachlować nie chcę! Co prawda, powiem, a co nieprawda — nie. — A co ona?… Ślepa?… — zapytał nagle, prostując się, pan Łukasz i, rozsunąwszy palcami zmartwiałą powiekę szkapy, z bliska jej w oczy zajrzał. Poruszył się Felek, a przestąpiwszy z nogi na nogę, szczypnął mnie w słabiznę, tak żem omal nie wrzasnął. — A ślepa — odrzekł na podziw spokojnym głosem ojciec, choć znów mu się wąsy zjeżyły. — Na lewe oko ślepa. Takem ją już kupił i taka je. U mnie ta nie oślepła. — He! He! He!… — rozśmiał się słodko pan Łukasz i znów do tabaki sięgnął. — Tak mi też, kumeńku, mów! Ślepa!… U–u–u… szpetnie ślepa!… U–u–u!… Otrząsnął palce i tabakierkę schował. — Jak ona ślepa jest — rzekł, pociągając nosem — to znów inszy interes, insze gadanie… Po twarzy ojca przeleciał nagły ogień. — A cóż tam za insze gadanie ma być? — rzekł porywczym nieco głosem. — Ślepa, to ślepa! Przecie jej kumoter na książce uczyć nie da, do szkoły nie pośle. A ja kumotrowi powiadam, że druga ślepa szkapa lepsza je, niż ta widząca. A to kobyła dróżna taka, żem, jak żyjący, przez tyle lat, dróżniejszej nie widział. — Ale… ale!… — śmiał się słodko pan Łukasz. — Bogdaj cię też, kumeńku, z taką mową. Toć byś ty, kumeńku, wmówić we mnie chciał, że ślepa szkapa najlepsza. — Najlepsza — nie najlepsza! A równo com dróżniejszej kobyły nie widział, tom nie widział. A co o wmawianiu to najmniej, bom przecie katolik, nie Żyd. Ojciec mówił z wolna, hamując się, ale głos mu kipiał. Nagle, jakby nas dopiero co zobaczył, chwycił Felka za kark i, pchnąwszy go we drzwi, krzyknął: — A nie pójdziecie wy mi stąd, psienogi?… Dmuchnęliśmy, jak wiatr, ze stajenki i, jak wiatr, do izby wpadli. W parę pacierzy potem wszedł ojciec uspokojony wraz z panem Łukaszem, jako że nie godzi się o bydlę targu przybijać inaczej, tylko w izbie, pod dachem; cygany tylko nie pilnują tego. Zaraz też zaczęli sobie rękę dawać, pan Łukasz przez połę swej dorożkarskiej kapoty, ojciec przez spencer, co mu w strzępach na grzbiecie wisiał. — Bóg świadkiem — mówił ojciec — żebym obcemu, a jeszcze też Żydowi, za żadne pieniądze kobyły tej nie sprzedał. Tak wiem, przynajmniej w dobre ręce idzie. — He… He… He!… — śmiał się pan Łukasz — po kumoterstwie! Po kumoterstwie! Krzywdy jej nie zrobię… — A jakby, nie daj, Boże — tu głową wskazał na matkę, która, jak martwa, z zamkniętymi oczami leżała — no, toć człowiek nie kamień, toć już tak po przyjacielstwie darmo wywiozę… Nie odrzekł ojciec nic, ani w tę, ani w tę stronę, tylko oczy spuścił, i wąsów szarpnął, a matka obudziła się z jękiem. Może nie spała nawet. Kiedy pan Łukasz, zgiąwszy się we dwoje, z izby za ojcem wychodził, rzuciliśmy się w te pędy, żeby do szkapy lecieć. Ale ojciec odwrócił się nagle: — Ani mi nosem za próg! — krzyknął ostro. — W izbie siedzieć… I trzasnął drzwiami. Byliśmy, jak ogłuszeni. Patrzyłem na Felka, a on patrzył na mnie; oczy robiły mu się coraz większe, coraz przeźroczystsze, usta i broda, jak w febrze, latały, aż, schwyciwszy się obu garściami za włosy: — Siarczyste! — krzyknął i zaniósł się wielkim płaczem. Zaczęły się teraz dobre czasy. W izbie zrobiło się ciepło, grzyby po ścianach róść przestały, od sklepikarki pożyczyliśmy drugiego kaganka na kaszę. Tylko, że bez szkapy okrutnie się nam widziało smutno, a co który na stajenkę spojrzał, to mu świeczki w oczach stawały. A i matka jakoś nie miała wskórania. — Już ja będę umierać, Filipie… — mówiła takim cichuchnym głosem, jak ten wiatr letni. — Już się ty nie kosztuj na mnie. To znów ni z tego, ni z owego jej się poprawiało; wołała, żeby jej piwa zagrzać, albo i mleka z masłem, a Piotrusia sama myła, czesała; opowiadała nam wtedy, jak to ona ozdrowieje, jak do Częstochowy pójdzie, jak nas ze sobą zabierze, jakie to my tam zobaczymy wieże, jaki kościół, jakie granie na organach będzie. A miała wtedy płomień na twarzy, a oczy świeciły jej, jak próchno. Bywało tak zwykle wieczorem. Ale, gdy przyszedł ranek, leżała, niby bez duszy, co dzień bielsza, a jak ta mgiełka przezroczysta. Ani w niej głosu, ani w niej tchu, ani żadnego chcenia. Porywa się ojciec, ucho do ust przykłada, przykazuje nam cicho być — i słucha. Aż westchnie głośno, jakby sam nagle ożył, i oczy do tego czarnego krzyża nad łóżkiem podniesie. Aż raz się nie dosłuchał jakoś. Matka umarła w nocy tak cicho, że nikt nie słyszał nawet. Piotruś przy niej tej nocy spał, a i on nie słyszał. Wyszła z niej duszyczka, jak para; ani się tyle nie załomotała, co wróbel, kiedy odlata. Więc, kiedy ojciec, oderwawszy głowę od jej wyschłych piersi, krzyknął, że matka nie żyje, stanęliśmy przed łóżkiem w wielkim zadziwieniu, patrząc na posiniałe usta, to na Piotrusia, który przy jej zimnych, sztywnie wyciągniętych nogach spał ciepły, rumiany, perlistym potem na czołku okryty… Taki ci pędrak, że go śmierć łokciem trąciła, a on nic. Zaraz się w naszej izbie tumult wielki zrobił, sąsiadek się naschodziło, zaczęły radzić, głowami kiwać, wzdychać, a że nam ojciec tego dnia kaszy nie gotował, a Piotruś jeść płakał, więc go sklepikarka wzięła do siebie, a i nam po bułce dała. — A to ci baba skruszała! — szepnął Felek, po czym ją zaraz pocałował i bosymi nogami szastnął w zamaszystym ukłonie. Cały ten dzień było mi tak, jakby mi kto do ucha szeptał: „Nie ma już matki!… Umarła już matka…” To zaraz wycierałem pięściami oczy, bo mi się okrutnie płakać chciało. Mimo to jednak bawiliśmy się tego dnia doskonale, bo taka u nas ciżba była, jak na Ordynackiem. Jak zapamiętam, nigdym nie widział tylu ludzi w naszej suterynie; co kto przejdzie koło nas, to po głowach głaszcze, to się lituje, to pociąga nosem. Wczoraj jeszcze w całej kamienicy nikt na nas inaczej nie wołał, tylko łobuzy, albo urwipołcie; a dziś, jakby im kto gęby miodem posmarował: „Sieroty! Sieroteńki! Niebożątka!…” A Felek tylko się nastawia, a oczami mruga, a co kto przejdzie, to mnie poszturchuje. — A to ci komedyje! A to tyjatr!… — szepcze i w ściśniętych pięściach robi dwie skandaliczne figi, a język sam mu się spoza zębów wysuwa, cienki i ostry, jak żądło. Ojciec tymczasem, jak nieprzytomny, po izbie chodził, co weźmie, to położy, choć się tam w tej pustce nie było wielce czego jąć. A baby nuż się po naszej biedzie rozglądać, nuż jedna drugiej na ucho szeptać, nuż ramionami ruszać, a głową trząść i stękać… Myślałem, że temu nigdy końca nie będzie, aż się nareszcie rozeszły, bo im obiad z garnków kipiał. Żeby nie to ludzkie litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, że matka umarła. Z pół roku już się nie podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich czasach tak samo cichutko na pościeli leżała, jak i teraz. I teraz, kiedym na nią patrzył, zdawało mi się, że spod rzęs za Piotrusiem oczyma wodzi i uśmiecha się leciuchno i co tylko ma powiedzieć: „Gdzie on tam gruby, biedaczysko!” Zupełnie jak dawniej; tylko, że się tak świece nie paliły przy niej… Od świec tych padała na nią żółtość przezroczysta, która mnie straszyła; uczułem też, że zimne miała ręce, gdy nam je ojciec pocałować kazał. Ojcu jednak przy niej ciepło być musiało, bo, nabiegawszy się cały dzień, a to do kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę — kiedy się ludzie rozeszli, na zydlu u łóżka siadł, ręką głowę podparł i patrzył: to na krzyż czarny, nad łóżkiem matki wiszący, to na głębokie cienie jej zamkniętych oczu. Usnąłem, a on jeszcze siedział. Ale w nocy obudziło mnie ciche szlochanie. To Felek, który się przez cały dzień szastał i nastawiał i z ludzi wydziwiał, a mnie w boki szturchał, siedział teraz na sienniku, w otwartej na piersiach koszulinie, rękami sterczące kolana objął, patrzył w pustą izbę i płakał. Trzeciego dnia, spaliśmy jeszcze pod maglą w sionce, gdzie nam ojciec siennik zaciągnąć kazał, kiedy we śnie usłyszałem jak gdyby znajome rżenie. Zerwałem się; serce mi biło, jak młotem. Rżenie odezwało się znowu. — Felek! Szkapa rży! — krzyknąłem, chwyciwszy go za ramię. Szarpnął się i na drugi bok przewrócił, ale, gdy znów słyszeć się dało, porwał się on także, na sienniku siadł i, szeroko otworzywszy oczy, słuchał… Przeciągłe ciche rżenie odezwało się raz jeszcze. — Szkapa! — wrzasnął Felek i, porwawszy na siebie katankę, ku schodom suteryny się rzucił. Zacząłem się na gwałt odziewać, a tak mi ręce latały, żem do żadnego guzika trafić nie mógł. — Wstawaj, Piotruś — wołałem — wstawaj! Szkapa przyszła! I trząsłem nim, jak wiązką słomy, bo się niełatwo budził. Istotnie, przed bramą, zaprzężona do prostego, zasłanego kilimkiem woza, stała nasza szkapa. U karku jej wisiał już Felek, objąwszy ją oburącz, o ile dostać mógł; przy wozie stał pan Łukasz Smolik i częstował stróża tabaką. Podnieśliśmy zaraz wrzask nie do opisania. — Szkapa! Nasza szkapa! Nasza droga, kochana, stara! — wołaliśmy na przemian, głaszcząc ją, klepiąc, tuląc się do niej, gdzie kto mógł. Piotruś gwałtem gramolić się chciał na nią. — Stęskniła się bez nas szkapa, co?… Przyszła do nas szkapa?… Przyszła?… Poczciwa, dobra, stara szkapa nasza. I nuż jej zaglądać w zęby, nuż jej obmacywać nogi, nuż jej grzywę palcami czesać. Ani nam w myśli powstało, po co ta szkapa do nas przyszła, na co to wóz ten czekał. Ale i ona poznała nas także, i ona cieszyła się nami: przednią nogą, którą szpat znacznie pogrubiał, uderzała po bruku wesoło, ochoczo, jakoby krzesząc dla nas iskierki radości; łeb jej to podnosił się, to schylał, nozdrza parskały raźno; to znów na głosy nasze i śmiechy strzygła uszami, wyciągała szyję, a donośne jej rżenie przenikało nas niewymowną rozkoszą. Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim dzwonem, który w tej chwili posępnie bić zaczął. Jednocześnie rozległ się z suteryny głuchy odgłos młotka. Aniśmy się spostrzegli, kiedy na wozie ustawiono trumnę. — Wio! — zawołał pan Łukasz. Szkapa ruszyła, a my przy niej kłusem. Na rogu ulicy obejrzałem się: gromadka sąsiadek i przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, na którym pan Łukasz siedząc powoził, szedł ojciec sam, z czapką w ręku i zwieszoną głową. Co do nas, biegliśmy tuż przy szkapie wesoło, ochoczo, ani na chwilę nie przerywając rozmów i pieszczoty. Poranek był majowy, promienie słońca zalewały blaskiem ulice, most, Wisłę; z każdego gzymsu świerkały wróble. Głośniej wszakże, niż wróble, szczebiotała nasza gromadka. — Dzisz, Wicek — wołał Felek — jak ci to zgrubiała! Jakie ci to boki wyłożone ma?… Dzisz, jakie ci nowe naszelniki… jaki ci kantar… I my znów dalej chórem: — Szkapa! Nasza szkapa! Nasza droga, stara szkapa! Ludzie oglądali się za nami. Dziwnym się wydawał ten pogrzeb, z trójką tak dobrze bawiących się dzieci na czele. Zwłaszcza na moście, gdzie wolniej w tłoku trzeba było jechać, robił nasz orszak pogrzebowy szczególne wrażenie. Przechodnie stawali i wzruszali ramionami. Parę razy nawet krzyknął na nas pan Łukasz, żeby za wozem iść, aleśmy ani na krok szkapy odstąpić nie chcieli. Słońce przygrzewało coraz silniej, droga stała się piaszczysta, żmudna; szkapa ciągnęła swój ciężar z pewnym wysileniem: zdrowe jej oko mrużyło się od blasku, na ślepym, osłupiałem, siadały rozdrażnione gorącem muchy. Natychmiast ułamaliśmy kilka wierzbowych witek i zaczęli ją skwapliwie oganiać. Sami nie czuliśmy zmęczenia. Boso, w lichych szarawarkach i kurtkach łatanych dreptaliśmy obok szkapy wesoło, ochoczo, a krzyże cmentarne wciąż rosły a rosły przed nami… Że trumny nie miał kto nieść, puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu czekać trzeba, gdyż grabarz dołka nie skończył kopać i dopiero teraz pośpiesznie wyrzucać zaczął z niego żółty piasek. Natychmiast zaczęliśmy rwać dla szkapy szczaw zajęczy i soczystą babkę, której pełno było na drożynie. Tymczasem ojciec z panem Łukaszem zdjęli z wozu trumnę i postawili ją nad brzegiem dołka. Nie musiała być ciężką, bo kumoter, choć stary, prosto pod nią stał; a jednak ojca tak zgięła do ziemi, jak ten krzyż padającego Chrystusa, com go na stacjach bernardyńskich widział. Zaraz też brzęknął cienkim głosem dzwonek, a w chwilę potem przyszedł ksiądz w komeżce i kościelny z krzyżem i kropidłem. Spojrzał na nas ojciec surowo, więc my poklękli z Felkiem, trzymając w pięściach pęki świeżej trawy. Pan Łukasz i ojciec poklękli także, grabarz kończył robotę. Raz, dwa, trzy, odprawił ksiądz swoją łacińską modlitwę, wspomniał imię i nazwisko matki, Ojcze nasz mówić kazał, sam zacząwszy głośno. Podniósł ojciec twarz i obie ręce w niebo; z jego oczu padały łzy ciężkie, grube. Felek, tuż przy mnie klęcząc, trzepał pacierz z wzrokiem utkwionym w szkapę. Zrobiła się cisza taka, że słychać było leciuchne szmery wierzby i cykanie świerszcza. — O, je!… je!… — rozległ się nagle wśród tej ciszy cienki głos Piotrusia, który pełne rączyny trawy i wiosennego kwiecia szkapie przed pyskiem trzymał, rozsypując bratki polne i białe stokrocie. Szkapa delikatnie z rąk dziecka brała wargami trawę i żuła ją, przechylając łeb, melancholicznie zwróciwszy ślepe, zbielałe oko w słońce. Spojrzał ksiądz, zmarszczył się ojciec, a ponieważ najbliżej klęczałem mu pod ręką, silnie mnie za ucho pociągnął. Wnet Felek zaczął się rozgłośnie pięścią w pierś bić, na znak, jako już pacierz i wszystko, co do niego należało, dokumentnie skończył, zaczem, zerknąwszy na ojca, chyłkiem do szkapy pomknął, a i na mnie kiwnął. Ksiądz też, trumnę pokropiwszy, z czego i nam się niecoś poświęcenia dostało, z kościelnym odszedł. Dołek jeszcze nie był wybrany. Grabarz na glinę natrafił i po trochu ją tylko, jak masła na chleb, na łopatę brał. Ojciec modlił się ciągle. Wszakże panu Łukaszowi pilno widać było, bo raz wraz tabakę niuchał i na wóz pozierał, a w głowę się drapał, aż się ścisnęli, potrzęśli raz i drugi z wielkim przyjacielstwem, po czym kumoter do szkapy poszedł. Jużeśmy ją wystroili, jakby pannę młodą. Świeże, rozkwitłe gałęzie akacji sterczały jej za uszami, za uprzężą, za chomątem, gdzie tylko co wetknąć się dało. Pęk żółtych mleczów tkwił nad czołem, pod skrzyżowym rzemieniem. Z grzywy opadały ostróżki i zajęcze maczki. Resztę zieleni trzymaliśmy w rękach, aby szkapę od bąków opędzać. Zaczął się teraz prawdziwy tryumfalny pochód. Najpierw kroczył Piotruś, nie patrzący drogi, nadeptując małe, świeże, z żółtego piasku sypane grobki dziecięce, ile razy się na wóz obejrzał. Za Piotrusiem szkapa — wyrzucała z cichym parskaniem łbem, obciążonym kwieciem i zielenią, ja zaś i Felek, jak giermkowie, po lewej i po prawej stronie. Wóz toczył się z wolna, to podnosząc się, to opadając na zapadłych grobach, a za nami, z głuchym, coraz głuchszym łoskotem, padała ziemia na matczyną trumnę. ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym i krytycznym (przypisy i motywy) dostępna jest na stronie http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/nasza-szkapa. Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Nowoczesna Polska. Ten utwór nie jest objęty majątkowym prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać. Jeśli utwór opatrzony jest dodatkowymi materiałami (przypisy, motywy literackie etc.), które podlegają prawu autorskiemu, to te dodatkowe materiały udostępnione są na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa – Na Tych Samych Warunkach 3.0 PL (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/). Tekst opracowany na podstawie: Maria Konopnicka, Nasza szkapa, Gebethner i Wolf, wyd. 3, Warszawa, 1913 Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN. Opracowanie redakcyjne i przypisy: Kamil Jurewicz, Aleksandra Sekuła, Olga Sutkowska.